Portret sadysty

Biel, to pierwsze o czym myślę kiedy na nią patrzę.

Jej skóra jest bardzo jasna, wręcz biała. Nie potrafię przyglądać się jej zbyt długo. Zamiast patrzeć na nią, spoglądam w lustro, na własne odbicie. Nie mam tatuaży ani żadnych innych emblematów, które bodaj w najmniejszym stopniu manifestowałyby kim jestem. Żadnych ozdób.

Jeśli spojrzysz mi w oczy, zrozumiesz z kim masz do czynienia.

Kobieta. Moja kobieta. Jej nie musisz patrzyć w oczy, skromnie spuści wzrok, lecz zdradzi ją własne ciało.

Stojąc dwa kroki od niej, przyglądam się białej skórze, która czeka na mnie. Zastygam kontemplując piękno związanego ciała, nie śpieszę się. Czeka na mnie. Na mój ruch, na nadchodzącą niewiadomą. Na chwilę kiedy zostawię na niej pierwszy ślad, złożę swoją pieczęć. Na moment, kiedy złożę podpis pejczem, jak artysta pędzlem. Nadam jej ciału kolor.

To nie jest jakiś niezwykły spektakl, lecz rzeczywistość wielu związków.

Dyscyplinuję ją, ponieważ oboje tego potrzebujemy.

Na samym początku ustaliliśmy zasady. Teraz już nie pada na ten temat ani słowo, cała procedura przywoływania kobiety do porządku odbywa się bez zbędnych gestów. Taki jestem we wszystkich dziedzinach życia. Uporządkowany, poważny, kontrolujący. Lubię kiedy wszystko jest ustalone, kiedy każdy zna swoje prawa i obowiązki.

Karam ją bez względu na to czy zasłużyła. Czasem właśnie dlatego, że nie zasłużyła.

Nie jestem sadystą, nie całkowicie.

Potrzebuję zadawać ból, to sposób w jaki wyrażam miłość. Lubię ostro, bo wtedy czuję naprawdę.

To nie żadna gra ani zabawa. Nie chodzi o władzę czy przejęcie kontroli nad drugą osobą.

Rzecz w tym, by dać jej to czego pragnie, jednocześnie samemu przyjmując specyficzną ofiarę.

By wspólnie otworzyć drzwi do tego ciemnego miejsca, gdzie większość z nas woli się nie zapuszczać. Ze strachu przed samym sobą …

 

 

 

A może któryś z czytających mnie sadystów chciałby coś dodać od siebie ? 😉

 

4 myśli nt. „Portret sadysty

  1. Byłem przekonany że to jednak projekcja kobiety. Gdzieś dopiero w połowie tekstu przeczytałem że „pisze” to mężczyzna. Ale ja mogę dodać tylko to że nigdy nie bałem się samego siebie:) Niemniej jednak tekst jest prawie doskonały:) Gratuluję!

    • Bardzo dziekuje! Jak przystalo na prozna istote, uwielbiam pochlebstwa.
      Mowisze, ze niegdy nie bales sie samego siebie… To zrozumiale, gdyby tak bylo, amenable nie mialaby wielkiego pozytku z Ciebie 😉

  2. tekst prawdziwy, szczery, takim właśnie zdaje się być, ‚bez owijania w bawełnę’ ; właśnie dlatego lubię tu zaglądać, super 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.