Blond state of mind
Do the blondes have more fun?
I don’t know. But they’re getting dirty faster.
I’ve learned it over the weekend.
WWW.GOODGIRLPROJECT.COM |
Do the blondes have more fun?
I don’t know. But they’re getting dirty faster.
I’ve learned it over the weekend.
Podchodzi do niej od tylu, otacza uściskiem umięśnionych ramion, przykłada ostrze noża do szyi. Dziewczyna otwiera usta zaskoczona, głośno łapiąc haust powietrza.
Tylko nie próbuj krzyczeć – słyszy zdecydowany glos. Za chwilę, już znacznie cichsze „albo bardzo będziesz tego żałować” dociera wprost do jej ucha.
Zamiast kolejnej fali przerażenia, czuje jak pomiędzy zaciśniętymi udami zaczyna robić się wilgotno.
Mężczyzna przesuwa nóż po jej szyi, wywołując dreszcze precyzyjnym dotykiem ostrego metalu.
Proszę, nie rób tego! – jej glos naprawdę drży.
Mężczyzna wsuwa nóż w wpół otwarte usta dziewczyny, będąc świadomym, że jest ona przerażona do tego stopnia, że nie wydobędzie z siebie słowa. Wiedząc dobrze, że jedyne co do rejestruje jej świadomość, to strach i smak metalu.
Kiedy ostrze opuszcza jej usta, strużka śliny ląduje na brodzie dziewczyny. Składając nóż i chowając go do kieszeni, mówi cicho do niej:
Tak naprawdę wcale tego nie potrzebuję, prawda? Wiesz równie dobrze jak ja, że nie jesteś w stanie mnie powstrzymać, ze TO zaraz nastąpi.
Proszę, nie rób mi tego! – drżący glos jest zbyt słaby by brzmieć przekonująco.
On zrobi to naprawdę – myśl ta pojawia się w jej głowie na ułamek sekundy, co wystarczy jednak, żeby kolejna fala wilgoci napłynęła miedzy zaciśnięte uda.
Nadal czuje strach, w końcu udawany gwałt nie jest czymś z czym ma do czynienia codziennie, ale przerażenie ustępuje miejsca podnieceniu. Przecież sama tego chciała, zaklinała go, aby to zrobił, zmusiła żeby przysiągł, że ją zgwałci.
Powiedziała to znowu, bardziej dlatego, że powinna: Proszę, nie…
Mówiąc te słowa czuła jak jej cipka robi się coraz ciaśniejsza, coraz bardziej mokra. Emocje były tak duże, że sama była zdziwiona siłą własnych reakcji. Pożądanie graniczyło z bólem.
Proszę, nie gwałć mnie – wyszeptała znowu, wiedząc z jaką siłą działają na nią te słowa. Robiła się coraz bardziej mokra.
Zaraz mnie poczujesz suko. Zrobię ci to, czego się tak boisz. Zgwałcę cię.
Pchnął j na łóżko i docisnął kolanem, związując ręce ciasno na plecach. Słyszy jej krzyki zduszone poduszką, ale nie zwraca na to uwagi. Zamiast tego podciąga jej spódnicę i pozbywa się majtek stojących mu na drodze. Przecina je nożem i zwinięte wykorzystuje jako knebel. Zaraz po tym słychać charakterystyczny dźwięk rozpinanego rozporka i dziewczyna czuje na pośladkach gotowy do akcji członek. Nie wychodzi z roli, próbuje się nieudolnie bronić, on jednak brutalnie toruje sobie drogę, nie dając jej żadnych szans. Chwyta mocno za włosy i wciska jej twarz w poduszkę, jednocześnie rozdzielając jej uda kolanem. To już nie zabawa, mężczyzna zbliża się do granicy, po której przekroczeniu zmieniamy się w zwierzęta, przestajemy się kontrolować.
Znają się od dawna, ufa mu bezgranicznie, choć wie dobrze, że jutro będzie ją bolało całe ciało. Nie obchodzi ją to ani trochę, liczy się tylko tu i teraz. Stalowe mięśnie jego ud rozsuwają jej nogi, stopniowo, bezlitośnie zbliża się nieuniknione.
Zaciska mocno rękę na jej piersiach. W pokoju słychać głośne oddechy i ona wie, że nadchodzi moment, o którym śniła. Chwila, kiedy już nie ma sensu się bronić, kiedy on odkryje jak bardzo jest mokra. Mokra? Ma tam prawdziwą powódź!
Wsuwa się w nią jednym ruchem, bez cienia delikatności. Coś takiego normalnie wyrwałoby z jej ust krzyk bólu, ale teraz jest na to dokładnie przygotowana.
W pokoju słychać odgłosy przyjemności przytłumione przez majtki wciśnięte w usta dziewczyny.
Mężczyzna pieprzy ją mocno, wsuwając twardego członka głęboko, aż po jądra. Nie interesuje go czy jest jej przyjemnie, chciała ostro to jest ostro. Gdzieś tam na dnie świadomości kołacze się myśl, że na pewno trochę boli i myśl ta nie wywołuje w nim najmniejszego dyskomfortu. Wręcz przeciwnie, jest źródłem jeszcze większego podniecenia.
Para idealna, masochista i sadysta, szczerzy wobec siebie potrafią dotknąć niewyobrażalne.
Ona nie chce jego litości, nawet wtedy gdy o nią błaga.
Litość jest przereklamowana, powie wam jeśli ją spytacie…
http://www.sisterzeus.com/List.htm – kompletna lista ziół aborcyjnych na, moim zdaniem, najlepszej stronie dotyczącej tego tematu. Dawkowanie, szczegółowe wskazówki co z czym i kiedy, wyczerpująco opisane efekty, a także opis skutków ubocznych.
Krok po kroku, począwszy od „planu akcji”, jak również nowe spojrzenie na ‘alternatywne’ działanie witaminy C.
Zanim na początku lat siedemdziesiątych zalegalizowano w USA aborcje, witamina C była szeroko stosowana w przerywaniu ciąży, można na ten temat znaleźć sporo ciekawych materiałów w necie.
Nie ma się co śmiać, nie mowa tu o dawkach stosowanych przy przeziębieniu czy grypie. To nie szarlataneria. Mówimy o dawkach 6 – 10 gram w ciągu 24 godzin, przez czas około tygodnia. Ważne jest utrzymywanie stałego stężenia w organizmie.
Vitamin c can be taken internally as an emergency contraceptive during the time between ovulation and when menstruation is expected. Apparently the ascorbic acid interferes with the production of progesterone. Progesterone is needed to prepare the uterus for pregnancy as well as maintain a pregnancy.
Look for the synthetic form of vitamin c, it should contain no bioflavinoids, and should say in the ingredients ascorbic acid. It is easily obtained from the local grocery store or pharmacy.
Vitamin c (ascorbic acid) is one of the less toxic and less dangerous choices for terminating pregnancy, which seems to be fairly effective. Don’t mis-understand less toxic or less dangerous, to mean that vitamin c is not with out risks. The risks remain the same in regards to how far along the pregnancy is progressed, which determines your risk of incomplete abortion and hemorrhage. Vitamin C should also not be used by anyone with sensitive kidneys, kidney stones, or other kidney problems.
When deciding how much vitamin c to take, take into consideration, your body weight, fat vs muscle, whether you smoke tobacco (tobacco messes with vitamin c uptake), do you already take a vitamin c supplement? For a confirmed pregnancy with a test, for an average woman, whose menstruation is no more than two weeks overdue, 10-12 grams per day should be sufficient. I prefer a slightly higher dose, than Rebecca Chalker mentions in her book, do what feels right to you. Divide your total grams for the day into equal doses, equally spaced. Doses consisting of one 500 mg tablet per hour are most common. It is helpful if you have a watch with a timer to set it to go off to remind you to take your dose. I think it is important to keep a constant level circulating in the body, I think waking during the night once or twice will help to maintain this. Vitamin C is water soulable, so excess is removed from the body by the kidneys, which may be why this remedy is rough on the kidneys of sensitive individuals.
There can be side effects from taking mega doses of vitamin C. Most of the more serious ones occur from extended use. With 10 day maximum used here, these are unlikely to occur. The short term side effects you may experience are constipation or diarrhea, headaches, upset stomach, abdominal cramps, hot flashes, and/or rashes.
Tutaj podaję linki do stron organizacji, które same o sobie mówią, że są nadzieją kobiet w krajach, gdzie aborcja jest nielegalna:
http://www.womenonwaves.org/set-443-pl.html?lang=pl – jest i po polsku!
http://www.orgonelab.org/contracep.htm – aborcje przy użyciu ziół, język angielski
http://slingshot.tao.ca/displaybi.php?0082011
http://nwo.media.xs2.net/articles/herbalabortion.html
Wielu lekarzy w USA, obok powszechnie dostępnych farmaceutyków, równolegle stosuje i wierzy w metody naturalne. Część z nich uznaje aborcję ziołową jako zdecydowanie mniej inwazyjną i niebezpieczną, niż aborcja chirurgiczna. Są i tacy, którzy do 8 tygodnia są zwolennikami jedynie ziołowych metod, jako najmniej szkodliwych dla zdrowia i psychiki kobiety.
Tak jak poprzednio, jestem otwarta na wszelkie rozsądne komentarze i sugestie czytelników. Jeśli jest coś co pominęłam, bądź co Was szczególnie interesuje, proszę dajcie znać. Adres mail znajdziecie w zakładce „O mnie”.
Jej skóra jest bardzo jasna, wręcz biała. Nie potrafię przyglądać się jej zbyt długo. Zamiast patrzeć na nią, spoglądam w lustro, na własne odbicie. Nie mam tatuaży ani żadnych innych emblematów, które bodaj w najmniejszym stopniu manifestowałyby kim jestem. Żadnych ozdób.
Jeśli spojrzysz mi w oczy, zrozumiesz z kim masz do czynienia.
Kobieta. Moja kobieta. Jej nie musisz patrzyć w oczy, skromnie spuści wzrok, lecz zdradzi ją własne ciało.
Stojąc dwa kroki od niej, przyglądam się białej skórze, która czeka na mnie. Zastygam kontemplując piękno związanego ciała, nie śpieszę się. Czeka na mnie. Na mój ruch, na nadchodzącą niewiadomą. Na chwilę kiedy zostawię na niej pierwszy ślad, złożę swoją pieczęć. Na moment, kiedy złożę podpis pejczem, jak artysta pędzlem. Nadam jej ciału kolor.
To nie jest jakiś niezwykły spektakl, lecz rzeczywistość wielu związków.
Dyscyplinuję ją, ponieważ oboje tego potrzebujemy.
Na samym początku ustaliliśmy zasady. Teraz już nie pada na ten temat ani słowo, cała procedura przywoływania kobiety do porządku odbywa się bez zbędnych gestów. Taki jestem we wszystkich dziedzinach życia. Uporządkowany, poważny, kontrolujący. Lubię kiedy wszystko jest ustalone, kiedy każdy zna swoje prawa i obowiązki.
Karam ją bez względu na to czy zasłużyła. Czasem właśnie dlatego, że nie zasłużyła.
Nie jestem sadystą, nie całkowicie.
Potrzebuję zadawać ból, to sposób w jaki wyrażam miłość. Lubię ostro, bo wtedy czuję naprawdę.
To nie żadna gra ani zabawa. Nie chodzi o władzę czy przejęcie kontroli nad drugą osobą.
Rzecz w tym, by dać jej to czego pragnie, jednocześnie samemu przyjmując specyficzną ofiarę.
By wspólnie otworzyć drzwi do tego ciemnego miejsca, gdzie większość z nas woli się nie zapuszczać. Ze strachu przed samym sobą …
A może któryś z czytających mnie sadystów chciałby coś dodać od siebie ?
Dziewczyna według Eriki Lust to nie istota, która przyszła nie wiadomo skąd i jedyne o czym marzy, to stado napalonych kutasów biorących ją na wszelkie sposoby, tak jak to przedstawiają typowe filmy porno. Jest normalną świadomą kobietą, która nie wstydzi się tego, że lubi sex. Taką, jaką każdy z nas spotyka codziennie na ulicy, w metrze, czy w sklepie.
Uprzedzę pytania – nie, nie zrobiłam się ortodoksem i nadal zdarza mi się oglądać „typowe porno”. Słyszałam, że od tego się nie umiera.
W polskiej telewizji, w wiadomościach podano, że już wiadomo, iż część ataków seryjnego gwałciciela nie miała miejsca, były raczej projekcją pobożnych życzeń wygłodniałych pan. Oprócz 22 latki, o której było już wiadomo wczoraj, dziś doszły jeszcze dwie amatorki ostrego seksu. Przyznały, że żaden gwałt nie miał miejsca, no chyba że w ich wyobraźni.
Polska sterroryzowana, mnie natomiast zastanawia jakie są proporcje tych, które faktycznie się boją, w stosunku do pań, które modlą się, aby ktoś wziął je siłą.
Upraszczając nieco – seksuolodzy tłumaczą fantazje o gwałcie tym, że jeśli mężczyzna posiądzie kobietę siłą, to jest ona usprawiedliwiona sama przed sobą z doznanej przyjemności seksualnej. Opcja ta dostępna jest nawet dla moherków i rozgrzeszenie gwarantowane.
W pierwszej chwili po usłyszeniu doniesień o życzeniowym myśleniu kilku pan, otworzyłam usta ze zdziwienia, ale zaraz zdziwienie przeszło w radość. Toż to nader jasny sygnał czego brak w ojczyźnie, jaka nisza nie została zagospodarowana! Zastanawiałam się intensywnie w co zainwestować kasę, rozważałam rożne opcje, a tu pomysł sam stanął przede mną. Seks biznes wzywa!
Panowie korzystają z burdeli od zarania dziejów, przybytków takich jest mnóstwo. Dodatkowo, jeśli pan lubi ostre damy, jest cala masa mniej lub bardziej profesjonalnych domin. Niewielu jest natomiast panów świadczących podobne usługi paniom. Jeśli już, w zakres serwisu wchodzi raczej standardowy seks, spokojny i waniliowy. A co z tymi, które lubią ostro, marzą o gwałcie i marnują czas stróżów prawa, kiedy na horyzoncie pojawi się nadzieja na ostre rżniecie?
Trzeba wypełnić te lukę! Stworzyć przybytek z „Kartą Dań” zawierającą takie przysmaki jak gwałt, porwanie z wykorzystaniem, wiezienie i używanie jak niewolnice seksualną. Jako apetizers wrzucić trójkąt, ten z dwoma mężczyznami, gang bang z wytryskiem na twarz, no i oczywiście porządne lanie.
Tego rodzaju działalności gospodarcza powinna oczywiście otrzymać dotacje unijne jako SPA, przecież świadczone tam usługi maja zbawienny wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne. Należy również wziąć pod uwagę oszczędności jakie staną się udziałem policji – zostaną uwolnieni od mitomanek stęsknionych za ostrym rżnięciem. Kto wie, może nawet niektórzy z nich będą mieli ochotę dorobić do pensji, do tego robiąc to ze świadomością działania w słusznej sprawie. Tym sposobem zyska każdy, a kobiety będą szczęśliwe i zaspokojone.
There are times when independence is not desirable. And sometimes you don’t want to make choices.
I’ll tell you a secret.
Attraction is composed of fear and desire. Uncertanity can be an aphrodisiac.
Fundamentalnym prawem każdego człowieka jest prawo do decydowania o sobie. Niewolnictwo zniknęło w mrokach przeszłości, wydawałoby się wiec, że jest dobrze, bo przecież wszyscy jesteśmy wolni. Smutna prawda jest taka, że jedni są wolni mniej a inni bardziej.Nie da się normalnie żyć będąc „trochę wolnym”, bo jakość życie, gdzie w kwestiach zasadniczych decydują za kobietę „mędrcy”, jest wątpliwa. Owi mędrcy uważają, że są znacznie bardziej kompetentni niż jakaś tam głupia niewiasta, do kierowania jej życiem.
Cóż więc pozostaje? Powrót do korzeni, choć może powinnam powiedzieć, do przeszłości…
Każda pragnąca mieć wpływ na swoje życie kobieta, w trosce o własne dobro powinna posiąść pewną wiedzę. Wiedze na temat tego, co zrobić, kiedy jest się w „sytuacji bez wyjścia”.
Od zarania dziejów kobiety pragnęły mieć wpływ na własną seksualność, a co nierozerwalnie się z tym wiąże – na swoje życie. Posiadanie tej wiedzy było na tyle niebezpieczne, że kościelni inkwizytorzy karali za nią śmiercią. Płonęły stosy z nieszczęśnicami, których jedynym przestępstwem była wiedza o tym, jak skutecznie pozbyć się ciąży.
Dziś na szczęście stosy już nie płoną, można natomiast trafić do wiezienia…. Czyli postęp jest. Jeszcze jakieś 1000 lat i będzie całkiem dobrze
Co może zrobić kobieta mieszkająca w kraju, gdzie decyduje się o sprawach reprodukcji za nią, w przypadku awarii? Wziąć sprawy w swoje ręce!
Przede wszystkim trzeźwo i spokojnie pomyśleć co w takiej chwili jest dla niej najlepsze. Bez presji pomyśleć o sobie, przede wszystkim o sobie.
Wiem, dzieci nie robi się samemu, ale niestety biologia tak to wymyśliła, że koszty wychowania potomstwa w przeważającej części spoczywają na kobiecie. To jej organizm przez 9 miesięcy jest obciążony przez ‘gościa’. To ona musi podołać trudowi wydania go na świat, a później morderczej pracy wychowania. Ten kto nie wstawał co dwie godziny w nocy do płaczącego dziecka nigdy tego nie pojmie. To wszystko kosztuje, a płaci za to organizm samicy.
Cudownie jest oglądać spokojne, śpiące niemowlę i mówić, że to cud. Szczególnie, jeśli się nie ma prawie żadnego wkładu w ów cud.
Wracając do myśli przewodniej – co zrobić w razie awarii? Mając wszystko przemyślane na tyle na ile pozwala stan umysłu w tak dramatycznej sytuacji, rozważyć dostępne opcje. Oczywiście nie te dostępne w ramach polskiej służby zdrowia, bo ta przecież nie daje żadnych. Ale czasem można wykorzystać pewne luki w systemie.
Normalnie dostępna pigułka „po”, czyli Postinor. W USA dostępna w każdej aptece bez recepty dla kobiet powyżej 18 roku życia. W Polsce także dostępna, przypuszczam że nadal jedynie na receptę, do tego nie każdy ginekolog chce ją przepisywać. Skuteczna jedynie do 72 godzin po wypadku przy pracy, czyli im wcześniej wzięta, tym skuteczniejsza. Miałam okazję sprawdzić ją na sobie, żyję i mam się dobrze, a liczba potomstwa pozostała bez zmian.
Kolejnym wyjściem jest założenie spirali wewnątrzmacicznej tzw. wkładki. Nie, nie w ramach antykoncepcji, przecież rozmawiamy o przypadku, kiedy antykoncepcja zawiodła. Zrobiona ze stopu miedzi, działa drażniąco na śluzówkę macicy, uniemożliwiając zagnieżdżenie się zapłodnionego jajeczka. Istotne jest, aby spirala została założona jak najszybciej. Problemy z dostępem? Jak najbardziej – wielu lekarzy nie chce jej zakładać pacjentkom, które jeszcze nie rodziły, plus preferują oni określone dni cyklu na umieszczenie spirali. Obawiam się, że istnieje spore prawdopodobieństwo trafienia na lekarza, który ze względów światopoglądowych jej nie założy.
Istnieją także kombinowane mieszanki hormonów, wyłącznie na receptę i indywidualnie dobrane do przypadku. Szukanie lekarza, który będzie miał wiedzę i ochotę pomoc nam w ten sposób, graniczy ze znalezieniem igły w stogu siana.
To tyle z powiedzmy, że normalnie dostępnych kół ratunkowych.
Co zrobić, jeśli powyższe metody nie wchodzą rachubę, a decyzja została nieodwołalnie podjęta?
Wtedy nie pozostaje nic innego, jak sięgnąć po wiedzę czarownic. Każde z opisanych poniżej ziół można znaleźć w książkach zielarskich i słownikach wraz z opisem właściwości, pomijając oczywiście właściwości o których tutaj piszę. Aborcja to taboo, a umieszczając pełny opis działania np. takiego blue kohosh autor gwarantuje sobie, że jego książka nigdy nie zostanie dopuszczona do druku.
Stanowczo przestrzegam przed lekkomyślnym stosowaniem poniższych ziół.
To nie są zwyczajne herbatki ziołowe, i co za tym idzie niewłaściwie stosowane mogą doprowadzić do poważnych komplikacji.
W USA gdzie mieszkam, wielu ginekologów pochodzących z Azji zna i stosuje te zioła, gdyż są bardzo skuteczne i stosunkowo bezinwazyjne w porównaniu z tradycyjną aborcją.
Grupa ziół o której mowa to tzw. emmenagogues, a dzielą się one na dwie grupy: wywołujące miesiączkę, i te poronne.
Działają w różny sposób i te wywołujące miesiączkę są stosowane przeważnie w przypadkach kiedy ciąża jest wykluczona, a brak menstruacji jest spowodowany czym innym.
Do najłagodniejszych należy pietruszka (natka), ginger i rozmaryn. Polecam w przypadku kiedy ciąża jest wykluczona, ale okres i tak pojawić się nie chce. Nie będę pisać jak je przygotować i dawkować, chyba, że czytelnicy wyrażą taką wolę.
Silniejszymi właściwościami charakteryzują się: jałowiec, daucus carota (dzika marchew) , black kohosh (cimicifuga racemosa).
Ostatnia grupa to zioła typowo poronne, używane wtedy kiedy celem jest usuniecie ciąży.
Blue cohosh (callophylum thalictroides) używany przez Indian, zawierający dwie substancje wywołujące skurcze macicy, z których jedna działa jak oksytocyna, druga – caulosaphonin występująca wyłącznie w blue cohosh, także wywołuje oksytocynopodobne skurcze macicy. Wśród Indian blue cohosh stosowany jest od pokoleń zarówno jako środek poronny, jak i przyśpieszający i ułatwiający poród, podawany w ostatnich 2- 4 tygodniach ciąży. Azjatyccy ginekolodzy stosują go również u kobiet, które przez wiele lat stosowały pigułkę antykoncepcyjną, w celu odnowienia tkanki wyściełającej macicę.
Właśnie w ten sposób sama odkryłam blue cohosh – mój doświadczony ginekolog jest Chińczykiem.
Jednym z najsilniej działających poronnie, i co za tym idzie najskuteczniejszym ziołem jest Dong Quai (angelica sinesis), zwana damskim żeńszeniem. W niewielkich dawkach działa normalizująco na system reprodukcyjny, pomaga osiągnąć równowagę hormonalną.
Jak najdalej od Dong Quai powinny trzymać się osoby o słabej krzepliwości krwi i nadciśnieniu, a także diabetycy i osoby z problemami sercowymi. Nie zaleca się wykonywać aborcji przy pomocy tego zioła po 8 tygodniu ciąży, gdyż wzrasta znacznie ryzyko krwotoku, jak również ze względu na konieczność mechanicznego czyszczenia macicy. Aby uzyskać pożądany efekt zwykle wystarczy około 10 dni terapii, dlatego najpóźniej można zacząć używać Dong Quai w 6 tygodniu, zakładając, że poronienie nastąpi około 8 tygodnia ciąży. W USA zioło to dostępne jest powszechnie w sklepach zielarskich i chińskich aptekach, w rożnych formach. Na półkach stoi zwykle w towarzystwie Blue i Black kohosh, Evning Primrose (oenother hookeri), Cotton Root Bark (gossypium hirsutum) oraz Pennyroyal (hadeoma pulegoides) i Tansy (tanacetum vulgare) – dwa ostatnie charakteryzują się bardzo wysoką toksycznością.
Przypominam, że powyższy tekst ma charakter wyłącznie edukacyjny, nie powinien być traktowany jak materiał instruktażowy, nikogo nie zachęcam do aborcji, wspominam jedynie o dostępnych ziołowych alternatywach.
Chętnie odpowiem na jakiekolwiek pytania związane z tematem, a w razie zainteresowania czytelników, zamieszczę tekst dotyczący dokładnego stosowania i dawkowania wyżej opisanych ziół.
- de Sade
Teraz naprawdę ogarnął mnie strach. Nie miałam pojęcia kto znajduje się pokoju, jak się tam dostał, ani co ma zamiar ze mną zrobić. Cała sytuacja wydawała mi się absurdalna – oto znalazłam się w jednej z własnych fantazji i nie mogę powiedzieć, żebym była zachwycona. Nie widziałam czy rozpłakać się już, czy czekać na rozwój wydarzeń.
Poczułam rękę między nogami, rozsuwającą je i sunącą w kierunku wąskiego paska blond futerka. Palce nieznajomego zaczęły delikatnie mnie dotykać, drążnic, mierzwić niesforne włoski. Wstrzymałam oddech, nie wiedząc co jest silniejsze, strach czy ciekawość. Palce zeszły w dół i z wyczuwalną niecierpliwością zaczęły dotykać cipkę, która adekwatnie do sytuacji był sucha jak pustynia. Co innego marzyć o gwałcie, a co innego znaleźć się w takiej sytuacji.
Miałam już pewność, że to nie Właściciel, to nie był jego dotyk. Ale jak na kogoś kto chciałby zrobić mi krzywdę był za delikatny, zbyt subtelny. To nie był dotyk gwałciciela.
Rozmyślania zostały przerwane przez język nieznajomego, bezczelnie badający zakamarki mojej kobiecości. Pociągłe liźnięcia, od dołu do góry, a po dotarciu do łechtaczki precyzyjnie aplikowane okrężne ruchy. Zadziwiająco dobrze wiedział jak sprawić mi przyjemność.
Próbowałam przypomnieć sobie dotyk języka każdego z moich kochanków.
W końcu wszyscy, bez wyjątku wcześniej czy później tam docierali. Przy piątym dałam sobie spokój, rosnąca między udami wilgoć skutecznie uniemożliwiała trzeźwe myślenie. Tym trudniejsze stało się to w chwili, kiedy do języka dołączyły zwinne palce. Początkowo dwa, po chwili trzy pieściły wilgotniejącą dziurkę.
To się robi stanowczo zbyt przyjemne… – myślę… i nagle czuję dotyk Właściciela na mojej szyi. Jestem pewna, że to ona, tak samo jak już wiem, że miedzy moimi nogami urzęduje ktoś nieznajomy. Odkrywszy, że nie jestem zdana jedynie na łaskę tego obcego mężczyzny, uspokajam się i z ochota oddaję się im obu. Jeden cudownie pieści moje krocze, drugi delikatnie zaciska zęby na moich sutkach, gryzie je.
Kiedy zaczynam coraz głośniej jęczeć mając na sobie dwie pary rąk, niespodziewanie przestają. Zaskoczona, chwytam głośno powietrze, czuję się jak ryba wyciągnięta z wody. Nie dane jest mi oswoić się z tym stanem, bo zimna ręka chwyta moją pierś. Mocno, bez cienia delikatności, ściska i wykręca sutek. Ściska coraz mocniej, chcę żeby przestał, ale nie odzywam się słowem. Palce zostają zastąpione przez usta, teraz zęby zaciskają się bezceremonialnie na obu sutkach. Początkowo gryząc je delikatnie, by za moment zwiększyć sile nacisku. Fajerwerki bólu eksplodują w mojej głowie, ale nie chcę żeby przestali.
I nie przestają. Jeden z nich zostaje na miejscu, podczas gdy drugi przyciska twardy członek do moich pośladków. Czuję jakby ten dotyk parzył moja skore. Mam dreszcze, ale nie wiem czy jest mi gorąco czy zimno.
Palec próbuje się wsunąć w pupę, zastygam w oczekiwaniu. W tej chwili ten, który nadal gryzł moje piersi, przestaje i przyciska swoje wargi do moich, całuje mnie. To Właściciel, poznaję jego pocałunki bezbłędnie.
Kim w takim razie jest ten z tylu? A może jest ich więcej niż dwóch?
Czuję jak twardy członek przesuwa się tam i z powrotem ocierając się o wilgotną cipkę, drażniąc przyjemnie ziarenko łechtaczki.
Nie pamiętam kiedy zaczęłam mówić W o moich fantazjach. Tych o seksie z nieznajomym, o dwóch członkach, o zasłoniętych oczach i unieruchomieniu.
Twardy członek naciska na ciasną dziurkę ukrytą miedzy pośladkami. Powoli acz stanowczo, toruje sobie drogę w głąb. Drugi mężczyzna na przemian ściska moje piersi i pieści mokrą cipkę.
W powietrzu czuć obietnice spełnienia, pachnie pożądaniem.
Kiedy biorą sobie mnie jak lalkę, sadzając otwartą kobiecość wprost na sterczący członek, z drugim rozpychającym od tylu, przestaję myśleć, wyłączam świadomość. Przesuwają się w te i z powrotem, najpierw powoli, stopniowo synchronizując ruchy. Zbliżam się do krawędzi tego, za czym jest już tylko nirwana. Erupcja w moim wnętrzu jest ostatnim impulsem jaki potrzebuję by przekroczyć próg suczej nirwany.
Nieznajomy zdziera mi opaskę z oczu, budzę się z krzykiem, bezgranicznie zaskoczona jego tożsamością…
Kłamstwo.
Kochałam się po raz pierwszy mając 16 lat, on miał 27. Spotykaliśmy się przez rok, robiliśmy wszystko, „oprócz tego”, aż do ostatniej randki.
Kłamstwo.
Dostałam ataku paniki podczas pierwszej sesji BDSM. Co nie przeszkodziło mi niedługo po tym zacząć cieszyć się na całego tego rodzaju aktywnością.
Prawda.
Zawsze byłam pilna uczennicą. Pamiętam moment, kiedy wreszcie poznałam angielski na tyle, żeby zamiast wkuwania przewidzianych w programie słówek móc uczyć się tych, które mnie tak naprawdę interesowały. Słów, które dźwięczały w mojej głowie długo po tym, jak odłożyłam słownik.
Chastise – karać, poskramiać, chlostać, smagać (end.def. refers to corporal punishment as a means to improving behavior)
Spank – uderzenie dłonią, klaps (to slap on the buttocks with a flat object or with the open hand in punishment)
Punish – karać (subjecting someone to loss freedom or money or to phisical pain for wrong doing)
Discipline – utrzymywać w karnosci, ćwiczyć, karać (eng.punishment designed to control an offender and to eliminate or reform unacceptable conduct)
Dawno temu jeden z moich pierwszych kochanków zapytał:
„Jaka jest twoja fantazja? Powiedz, przecież wiesz, że możesz mi powiedzieć wszystko”
Trochę zaskoczona odpowiedziałam, że nic nie przychodzi mi do głowy.
Wiesz, czasem bardzo chcę, żebyś mnie związał i zwyczajnie zlał po tyłku. Później zerżnął porządnie, zaciskając palce na czerwonych pośladkach.
Zaczerwieniłam się speszona, jednocześnie wystraszona i mająca nadzieje, że jakimś cudem on wyczyta TO w moim spojrzeniu.
Niestety, patrzył na mnie nie rozumiejąc co dzieje się wewnątrz mnie. Nie miał pojęcia o walce jaką ze sobą toczę.
Tak, właśnie tego chcę. Dziwne trochę, prawda? Wiem. I nie mam pojęcia dlaczego taka jestem. Po prostu tego potrzebuję. Zwiąż mnie, zaknebluj, wychłostaj a później zerżnij tak jakby miało nie być jutra. Właśnie tego mi potrzeba. Potrzebuje tej gorączki, podniecenia, fajerwerków. To mnie uspokaja.
Następnego wieczoru mój kochanek znowu zadał to samo pytanie. I ja odpowiedziałam dokładnie tak samo jak poprzedniego dnia. Tym samym niewinnym głosem, z tym samym wyrazem twarzy.
„Pozwól mi więc uczynić to łatwiejszym dla ciebie. Wystarczy, że odpowiesz, czy jesteś pewna, że tego chcesz”.
Nie byłam w stanie wydusić z siebie głosu. Biłam się z myślami, wie czy blefuje?
Miałam większy problem, niż tylko mówienie na glos o swoich fantazjach seksualnych. Mieszkały we mnie jakby dwie osoby. Jedna dążąca do zrealizowania tych snów dla dorosłych, które mogłyby być treścią ostrego filmu porno. Ta, która pragnie być bita, skuta kajdankami, rżnięta w obie dziurki jednocześnie.
I druga, dokładne przeciwieństwo tej pierwszej. Niewinne dziewczę o anielskim wyglądzie, które chciałoby wyjść za mąż za ukochanego i żyć długo i szczęśliwie. Jak w bajkach dla dzieci. Dziewczyna spotykająca się na obiad z ewentualną/przyszłą teściową. Dobrze wychowana młoda kobieta, będąca idealną kandydatką na żonę.
Pewnego dnia wszystko TO, głęboko skrywane przez lata wypłynęło. Na szczęście był przy mnie ktoś, kto gotów był wraz ze mną odbyć podroż w głąb moich masochistycznych pragnień.
A mawiają, że jedyne czego potrzebujesz do szczęścia to miłość.
Kłamią.
Jest pani na czczo? – pyta mnie pielęgniarka przed pobraniem krwi.
A „lód z połykiem” się liczy? – odpowiadam pytaniem na pytanie.
Większość kobiet treść swoich fantazji zachowuje wyłącznie dla siebie.
Dlaczego?
Ponieważ boją się, że zostaną odebrane zbyt dosłownie, albo zupełnie opacznie, zostaną tak lub inaczej ocenione. Obiegowa opinia jest przecież taka, że to samiec jest tym niewyżytym, to on ślini się na widok panny wyginającej ciało przy rurce, czy onanizują się przy pornosach.
Kobieta? Ta „normalna” ma normalne fantazje. Pomału, delikatnie, romantycznie. Długie patrzenie sobie w oczy, pocałunki jak muśniecie skrzydeł motylich, czułe i subtelnie.
Marzyć o gwałcie? Uczestniczeniu w orgii? Seksie grupowym? Penetracji przez dwóch mężczyzn jednocześnie? Przecież takie sprośności cnotliwemu dziewczęciu nawet na myśl nie przyjdą. Dlaczego? Bo ktoś wymyślił, że nie wypada!
Seksuolodzy są zdania, że romantyczne i „poprawne” fantazje mamy do momentu inicjacji seksualnej. Po, kiedy wiemy już mniej więcej na czym to polega, nasze fantazje zmieniają się i przybierają bardziej konkretny kształt. Stopniowo wzrasta nasz apetyt seksualny, marzymy odważniej.
Pewnie, istnieje także grupa kobiet, która za nic w świecie nie weźmie do buzi, ale to wina tego jak zostały wychowane. Jeśli wierzą w to, że seks to coś brudnego, grzesznego, co wiąże się z poniżeniem, to nic dziwnego że nie znajdują radości w eksplorowaniu swojej seksualności. Ba, nie tylko nie znajdują, one by się jej najchętniej całkowicie pozbyły. Nie każda z nas potrafi czerpać radość z seksu, i tym które nie tej umiejętności z rożnych powodów nie posiadły, szczerze współczuję.
Wracając do tych z nas, które lubią popuścić wodze wyobraźni…
Znam kilka pań, które konsekwentnie wprowadzają w czyn to, o czym myślą przed zaśnięciem
Twierdzą, że nic nie dorównuje temu, co czują bawiąc się w realu w to, co wcześniej jedynie sobie wyobrażały.
Znam też dziewczyny, które pikantne obrazy spod powiek zostawiają tylko dla siebie, ewentualnie dzielą się nimi z partnerem. Tyle im wystarczy, nie pragną zrealizowania i skonfrontowania wyobrażeń z rzeczywistością. Takich jest zdecydowanie więcej niż tych pierwszych.
Kolega z klimatów S&M zapytał mnie kiedyś, czy podnieca mnie gang bang.
W ramach wyjaśnienia dodał, że kilka kobiet, z którymi się umawiał też pytał, prawie każda odpowiedziała twierdząco.
Dla tych, co mają wątpliwości czym jest gang bang, podaję za wikipedią:
Gang bang może przyjmować rozmaite formy. Może ograniczać się do odbywania przez jedną osobę serii stosunków seksualnych z kolejnymi partnerami – jeden po drugim. Może jednak także przybrać jedną z form jednoczesnego kontaktu seksualnego jednej osoby z wieloma innymi osobami. W szczególności: podwójnej penetracji (pochwy i odbytu), jednoczesnej penetracji pochwy, odbytu i ust, stymulacji manualnej, stymulacji oralnej etc.
Cóż… Krew nie woda, wizja bycia „gwoździem programu” i mnie podnieca. Właśnie, wizja. Bez wykraczania poza ową wizję, bez poczucia jej na własnej skórze. Z daleka i bezpiecznie. Na ekranie monitora, spoglądać na toczącą się akcję spod wpółprzymkniętych powiek. Z ręką między nogami.
W idealnym świecie filmów porno nie można się niczym zarazić, nie ma moralnego kaca ani wyrzutów sumienia.
W realu nie jest tak słodko.
Poniższa wypowiedz dotyczy postu Antykoncepcja a ekonomia.
„Jak już używasz słowa “ekonomia”, to pomyśl: kto będzie Was utrzymywał na starość? Ubezpieczenia, oszczędności, akcje mogą być zabezpieczeniem dla “sprytniejszej” części, ale nie dla całego społeczeństwa. Przyjmij skrajny przypadek: zero dzieci. Gdy wszyscy się zestarzeją, nie będzie komu zasiać pól i upiec chleba… cóż pomoże konto, nawet gdy bankomat wypluje banknoty? Odpowiednio: gwałtowne zmniejszanie się populacji spowoduje inflacje emerytur. Polowa dzieci to dwa razy więcej staruchów na jednego pracującego. Więc trzeba pracującym podwoić składki emerytalne. Nie zgodzą się. Oszczędności? Więcej pieniędzy niż towarów oznacza inflacje. Pracujący wywalczą podwyżki, konta nie wzrosną.Nie pisze Ci tego, by Cię namówić na jeszcze pól tuzina rozkosznych bobaskow, ale byś miała świadomość, jak działa ten świat poza poruszaną przez Ciebie dziedziną.”
Szczerze przyznaję, nie obchodzi mnie reszta społeczeństwa, martwię się o siebie i swoich bliskich. Mówisz, że “sprytniejsza” część da sobie radę – super, nigdy nie uważałam, że powinna funkcjonować jakaś odpowiedzialność zbiorowa w tej kwestii. Przetrwają najsilniejsi/najsprytniejsi, i to wg mnie jest w porządku. Doskonale wiem, jak działa świat poza poruszaną przeze mnie dziedziną…
A jaka jest prognoza dla tych, którzy produkują dzieci nie mając warunków i środków, żeby je wykształcić/zabezpieczyć? Te dzieci zostaną dorosłymi bez pracy/perspektyw, skazanymi na zasiłki. A co jeśli wtedy już zasiłków nie będzie?
Jak banda młodych bezrobotnych przełoży się na moją ewentualną emeryturę?
Co ja mowie, jaką emeryturę! Wtedy już dawno zabraknie kasy w budżecie na jakiekolwiek emerytury!
Wokół siebie obserwuję dziwną prawidłowość – rozmnażają się jedynie ci, którzy już teraz na to nie mają warunków. Dla mnie to przejaw głupoty a nie myślenia o przyszłości.
Ktoś chciałby coś dododać?
Wierzę w zbawczą moc antykoncepcji, uważam że nie każdy powinien się rozmnażać.
Biorąc się za robienie dzieci, trzeba mieć gotową odpowiedz na pytanie „czy mnie na to stać?”.
Rozmnożyć się to najmniejszy problem, tylko co później. Spotkałam się z postawami typu „bóg dał dziecko to i da na dziecko”, według mnie jednymi z najgłupszych.
Jako istoty rozumne powinniśmy korzystać z tego, w co wyposażyła nas natura i tysiące lat ewolucji. Mam na myśli wiedzę i doświadczenie, tym przecież różnimy się od innych zwierząt.
Szczególnie w kontekście aktualnej sytuacji ekonomicznej uważam, że każdy myślący człowiek powinien się zastanowić dogłębnie, czy stać go na posiadanie potomstwa, a jeśli już je ma, to czy powiększać stadko.
Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy mając jedno dziecko i decydując się na kolejne nie odbieram szans na lepsze życie (przeżycie) temu obecnemu.
Wiem, gdyby każdy tak myślał to byłoby nas, ludzi zdecydowanie mniej
Pewnie niektórzy oburzą się, jak można tak na zimno kalkulować. Przecież dzieci to szczęście, błogosławieństwo, dar. Zgadzam się z tym w 100%. To wielkie szczęście dla tych, których na nie stać i którzy są pewni, że chcą je posiadać.
Antykoncepcja kosztuje, i to niemało. Pamiętam dobrze ile płaciłam za opakowanie tabletek antykoncepcyjnych w aptece w Polsce. Płaciłam jak za przysłowiowe zboże, ale to była cena spokoju i pewności, że świadomie zarządzam swoim życiem i mam na nie wpływ.
Mieszkając w USA za te same tabletki nie płacę ani centa, płaci moje ubezpieczenie. Dla rządzących dużo taniej wychodzi dofinansowanie antykoncepcji niż wypłacanie zasiłków na kolejne rodzące się dzieci. Aborcja, legalnie tu dostępna i wielu przypadkach finansowana przez ubezpieczenie, także jest opcją droższą niż zapobieganie i zwiększenie świadomości.
Jestem szczęśliwą posiadaczką dziecka, jednego, i nie planuje tej ilości zwiększać.
Po latach stosowania hormonów, ginekolog zalecił zrobić przerwę. Na szczęście krotką.
Po odstawieniu antykoncepcji hormonalnej następuje tzw. efekt odbicia, czyli paradoksalnie zwiększona płodność. Kolejnym z efektów ubocznych jest bardzo realne prawdopodobieństwo ciąży mnogiej.
Zgromadziłam już zapas prezerwatyw, teraz przygotowuję sobie listę adresów przybytków aborcyjnych.
Wszak nie od dziś wiadomo, że strzeżonego…
Stojąc obok, z przyjemnością patrzę jak filigranowa M dosiada cię, ciągnie za rzemienie przypięte do wędzidła i raz po raz uderza cię szpicrutą. Ten, któremu cię wypożyczyłem robi już użytek z twojej cipki. Jego gruby członek wsuwa się głęboko, podczas gdy M porusza dildem wsadzonym w twoją pupę. Czujesz jakbyś była rżnięta przez dwa kutasy na raz. Doznania są tak intensywne, że zapominasz o przyglądającej się widowni.
Kiedy M schodzi z twoich pleców i podstawia swoją cipkę tobie do wylizania, wyciągam dildo i wchodzę głęboko w jego miejsce.
Kątem oka widzę, jak mężczyźni wokół masturbują się. Przyglądające się kobiety podchodzą bliżej, w nadziei, że uda im się choć na chwile znaleźć na miejscu M. Liżesz jej cipkę zapamiętale, mając obie dziurki dokładnie wypełnione.
Przerywamy zabawę, a ja pytam się ciebie czy ci się podoba i czy chcesz bawić się dalej.
Pytam, choć dobrze wiem co odpowiesz…
Jesteś ze mną, trzymasz głowę na moich kolanach, przykryta płaszczem jakbyś spala.
Moje dwa palce wciśnięte w twój ciasny tyłek, rozpychają cię. Twardy członek spoczywa wygodnie w twoich ustach. Nie możesz za bardzo ruszać głową, gdyż wokół są ludzie. Tak jest dobrze, po prostu cala zabawa dłużej potrwa. Wepchnąłem go głęboko w twoje gardło, chcę żebyś sprawiła mi przyjemność właśnie w ten określony sposób. Długo, powoli, aż do granicy orgazmu. Tam masz się zatrzymać, właśnie na granicy. Masz robić to długo i powoli, nie śpiesząc się nigdzie. Dla pewności, że zrobisz to właściwie, trzymam rękę wplecioną w twoje włosy. Wiesz kiedy przerwać, czujesz kiedy orgazm jest blisko.
Jeśli zrobisz to zbyt szybko, po powrocie do domu spotka cię kara. Ukaram cię nie dla przyjemności, lecz tylko po to, by pręgi na skórze przypominały ci, jak bardzo byłaś niecierpliwa.
Kiedy wreszcie stracisz poczucie czasu, w chwili kiedy twoje usta i mój kutas staną się jednością, eksploduję. Cieple nasienie spłynie najpierw do twojego gardła, reszta trafi na twarz. Z policzkami klejącymi od spermy wyliżesz mnie do czysta, powoli, dokładnie i metodycznie, jak kot. Dopiero wtedy wyciągnę palce z twojego tyłka, już nie dwa tylko trzy. Pierwszy raz od ponad godziny nie będziesz czuła się otwarta i rozepchana, i nie będzie to przyjemne uczucie. Jakbyś coś straciła, czegoś zabrakło…
Podnosząc w końcu głowę z moich kolan i wygrzebując się spod płaszcza, „rozespana”, spojrzysz na mnie, drzemiącego spokojnie. Przytulisz się do mnie próbując choć na moment zasnąć, ale nie dasz rady. Twoje myśli będą się szarpać niespokojnie, i w końcu przyznasz przed sobą, że pragniesz znów położyć głowę na moich kolanach. Jeśli tylko ci pozwolę…
Aplikacja dosyć szczegółowa, trzeba się było odrobinę opisać. Ja musiałam opisać się ciut bardziej z tej prostej przyczyny, że zmieniałam nazwisko tyle razy w swoim młodym życiu, że zabrakło miejsca, żeby wszystkie last names wymienić. Takie już moje szczęście.
W rubryce, gdzie pytali o przynależność do organizacji i grup, zgodnie ze stanem faktycznym podałam Amnesty International. Rodacy moi zwykle nie wpisują nic, a przecież to dopiero wygląda podejrzanie. Jak nic nie podasz, to pewnie cos ukrywasz. Jakąś Al-Kaidę albo innych ekstremistów. Tak właśnie myślą tutejsze służby imigracyjne.
Po godzinie ślęczenia nad papierami, kiedy wreszcie dobrnęłam do końca, zastanowiło mnie jedno. Skoro interesuje ich wszystko, włącznie z wyjazdami poza granice kraju na mniej niż 24 godziny, to czemu nie pójdą dalej. Pewnie, o orientacje seksualną pytać nie mają prawa, ale czemu nie spytać delikwenta o hobby i zainteresowania. To dopiero byłaby kopalnia wiedzy o przyszłym obywatelu!
Zaczęłam się zastanawiać co bym wpisała. Co interesuje mnie najbardziej? Czym się pasjonuję?
Lubię gotować i wychodzi mi to nieźle, ale nie nazwałabym tego hobby. Kiedyś jeździłam konno, ale w NY o konie ciężko, więc odpuściłam. Uwielbiam podróże, nowe miejsca, interesujących ludzi, ale nie nazwałabym tego pasją. Z chęcią oglądam dobre kino, sporo czytam… Właśnie, najchętniej czytam o seksie. I jeśli miałabym wybrać jedną jedyną rzecz, która mnie prawdziwie pasjonuje, tak zupełnie szczerze, powiedziałabym: seks.
Uwielbiam o tym czytać, pisać i rozmawiać. Interesuje mnie w jaki sposób ludzie to robią i dlaczego akurat w taki. Uwielbiam poznawać fantazje seksualne innych, badać w jakim stopniu pokrywają się z moimi własnymi, analizować. To wszystko jest niesamowicie fascynujące! Kocham wielowymiarowość ludzkiej seksualności, z ochotą zgłębiam jej tajemnice.
Seks oralny, analny, trójkąty, gang bang, orgie, homoseksualizm, prostytucja, masturbacja i jej techniki, zabawki erotyczne, seks jaskiniowców, starożytnych, epoka wiktoriańska i morale tamtej epoki…
To wszystko jest takie ciekawe.