Opowiadania
Marcin był naprawdę miłym chłopakiem. Otwierał drzwi przede mną, zamawiał dobre wino do kolacji, zawsze zauważał i komplementował mój wygląd, jednym słowem traktował jak damę. Bóg jeden wiedział, jak strasznie się z nim nudziłam. Bywały chwile, kiedy z trudem opanowywałam ochotę, żeby wysłać go do diabła. Ale przecież jestem dobrze wychowana, wiec się powstrzymywałam.
Wracając z kolacji, postanowiliśmy zatrzymać się na drinka w mijanym barze. Wchodząc do zadymionego, ciemnego, wypełnionego łudźmy miejsca, przemknęło mi przez myśl, że jedyne co może uratować ten wieczór i mnie przed śmiercią z nudów, to terapia przy użyciu elektrowstrząsów.
„Może to obudzi Marcina, może tłok i alkohol zmniejszą narastającą ochotę na to, żebym zatopiła zęby we własnych nadgarstkach” – pomyślałam z nadzieją.
Marcin był po prostu miłym facetem.
Knajpa była zatłoczona, jak to zwykle w sobotnią noc. Głośna muzyka, głośni mężczyźni, podpite kobiety. Dostrzegłam w rogu dwa wolne miejsca i skierowałam się w ich kierunku, Marcin za mną. Posadziłam tyłek na krześle, dotykając siedziska pupą okrytą jedynie koronką majtek, moja czarna sukienka była zbyt krótka, żeby na niej usiąść. Potrzebowałam drinka. Marcin, jakby czytając w moich myślach, właśnie stal przy barze zamawiając cos do picia.
Kogoż ja widzę! – rozległo się tuz przy moim uchu.
Podskoczyłam na krześle jak rażona prądem, dobrze znałam ów glos i osobę do której należał.
Niezła sukienka – kontynuował, nie czekając na moją reakcje.
Rumieniąc się podziękowałam za komplement, jak na dobrze wychowaną dziewczynkę przystało. Czerwień policzków paliła gorącem, gdy czułam wręcz fizycznie jego spojrzenie, którym taksował mnie uważnie.
Masz majtki pod spodem? – zapytał, jakby było to najzwyklejsze pytanie pod słońcem, cos jak „co słychać?” czy „jak leci?”
Nie tylko zapytał, ale i włożył rękę pod sukienkę. Zatrzymałam tę rękę zanim dotarła do gorącego miejsca miedzy moimi nogami. Pomimo, że mnie tam nie dotknął, poczułam napływającą kolejną fale gorąca, tym razem dokładnie pod koronką majtek, która pomału zaczynała robić się wilgotna.
Oczywiście, że mam cos pod spodem – odpowiedziałam próbując udawać złość, ale znał mnie zbyt dobrze, żeby się nabrać. Cóż, ludzie się zmieniają – skomentował dwuznacznie i roześmiał się, choć mnie do śmiechu nie było.
Sam widzisz, że ta sukienka jest bardzo krotka – w idiotyczny sposób próbowałam się tłumaczyć, dlaczego mam pod spodem majtki.
Pewnie, że jest krótka – potwierdził z kpiącym wyrazem twarzy – Nie upuść nic na podłogę, bo cały lokal będzie miał niezłe show. Choć, jeśli chodzi o mnie, to modlę się, żebyś rozsypała po podłodze cala zawartość torebki – zobaczyłam błysk w jego oczach, gdy to mówił. Koronka miedzy moimi nogami robiła się coraz bardziej wilgotna.
Jestem tutaj z kimś – chciałam, aby zabrzmiało pewnie i lekko, zamiast tego wyszło niezręcznie, jakbym się tłumaczyła.
Coś mi się wydaje, że ten z kim tu jesteś, to raczej nie twój typ – bardziej stwierdził niż zapytał.
Spojrzałam w kierunku baru, żeby zobaczyć gdzie podziewa się Marcin i odetchnęłam z ulga widząc, że spotkał kolegę i z nim rozmawia.
Wiesz, Marcin jest po prostu… – nagle zabrakło mi odpowiedniego słowa.
Poczułam z całą mocą, jak bardzo go nie cierpię. Jak nienawidzę tej jego grzeczności, porządności, dobrych manier, a nade wszystko tego jak delikatnie mnie traktował w łóżku. Jakbym była porcelanową laleczką. Marcin nigdy nie zapiął mi klamerek na sutkach, nigdy nie potraktował mojego tyłka pejczem, nawet zwykłego klapsa mi nie dał. Nigdy mnie nie karał ani nie kazał na spacerze iść dwa kroki za sobą.
No, ale musze szczerze przyznać, że Marcin także nie miał zielonego pojęcia o tym, kim jestem naprawdę i co mnie kręci. Nigdy mu o tym nie powiedziałam. Marcin był nudny jak flaki z olejem, ja zaś udawałam, że jestem „normalna”. Nawet gdybym mu wyjawiła co we mnie siedzi, to i tak wątpię, że wiedziałby czy raczej odważyłby się to wykorzystać.
Wiesz, nie każdy jest taki jak ty – odpowiedziałam mojemu rozmówcy.
Racja, bardzo niewielu jest takich jak ja – potwierdził moje słowa i z dziwnym wyrazem twarzy przyglądał mi się, kiedy zaczęłam poprawiać się na krześle.
Coś nie tak? Czyżbyś zrobiła się mokra w tych poprawnych koronkowych majtkach?” – zapytał kpiąco. – Jestem pewny, że tak. Musisz mi tylko powiedzieć, jak bardzo jesteś mokra – kontynuował.
Nie miałam już siły go powstrzymywać, choć może bliższe prawdy było, że nie miałam już siły walczyć ze sobą. Znowu wsunął rękę pod moją sukienkę, sięgnął w kierunku wilgotnego krocza. Tym razem nie powstrzymywałam go, pozwoliłam żeby wsunął palec do mokrej cipki. Wszystko wydarzyło się w mgnieniu oka, nikt nie widział.
A wiec tak to wygląda… Nadal potrafisz kompletnie przemoczyć majtki, jeśli czegoś bardzo pragniesz… albo kogoś. – znowu kpił ze mnie, szepcząc wprost do mojego ucha. Zaciskając za nim zęby i gryząc boleśnie dodał śmiejąc się:
I nadal podnieca cię ból. To akurat się nie zmieniło.
W tym momencie zjawił się Marcin trzymając w rękach drinki. Zobaczył gdzie znajdowała się ręka mężczyzny, którego nigdy wcześniej nie widział, zaś którego, jak widać, jego narzeczona znała całkiem dobrze. Mimo wszystko, mimo całej oczywistej absurdalności sytuacji, Marcin udał, że tego nie widział.
Wtedy poczułam te delikatne, odlegle jeszcze iskierki zwiastujące orgazm który, byłam tego pewna jak nigdy, będę miała tego wieczoru.
Oprzytomniałam i przedstawiłam ich sobie, Marcin uścisnął rękę, która przed minutą była w moich majtkach.
Mężczyznę, któremu pozwoliłam włożyć palca głęboko do cipki, przedstawiłam jako starego znajomego. Marcin nie wyglądał na bardzo zaskoczonego, kiedy tamten zapytał go, czy może mnie sobie „pożyczyć” na momencik. Zanim Marcin zdąrzyl odpowiedzieć, ów znajomy przysunął się bardzo blisko, jakby chcąc mnie pocałować, zamiast tego powiedział tylko: „w kącie”.
Nie słuchając co odpowie mój chłopak, kołysząc biodrami ruszyłam we wskazanym kierunku. To o czym myślałam, można było streścić jednym słowem: zerznij mnie.
Szłam wiedząc, że trafiłabym z zamkniętymi oczami do znajomego kąta w tej knajpie, tego gdzie dawniej była prowizoryczna budka z telefonem na monety. Budki już tam nie ma, ale zostało po niej wgłębienie w ścianie, wystarczająco duże, żeby można było tam się schować.
Stanęłam posłusznie, nie musiałam długo czekać, żeby poczuć ciężar jego ciała tuż za sobą. Na pośladkach czułam twardego członka, marzyłam żeby poczuć go gdzie indziej. Zamiast tego usłyszałam:
Co twoja ręka robi pod sukienką? Czyżbyś już nie mogła wytrzymać? – poczułam bolesne uszczypnięcie w udo, za chwilę kolejne, mocniejsze, bliżej mokrej cipki. Nie przestając szczypać, mówił wprost do mojego ucha:
Gdybym tylko miał cię teraz w jakimś bardziej prywatnym miejscu, zrobiłbym użytek z pasa, tego który tak dobrze pamiętasz. Twoja dupa byłaby bardzo czerwona, wiesz o tym, prawda? Zapiąłbym ci te klamerki z metalowymi ząbkami, na pewno je pamiętasz. Niestety, w tym miejscu jest to niemożliwe. Będę musiał ograniczyć się jedynie do porządnego rżnięcia. Myślisz, że powinniśmy zawołać twojego chłopaka, żeby zobaczył na co cię stać?
To pytanie otrzeźwiło mnie na moment, na tyle długi, żebym wyraziła swój sprzeciw, co jednak nie zabrzmiało przekonująco. Wizja Marcina oglądającego mnie w tej sytuacji zaczęła robić swoje, miedzy nogami miałam prawdziwą powódź. Wydalam z siebie zduszony jęk, kiedy przyciskając mnie do ściany wsunął nareszcie upragnionego członka. Nie przeszkadzało mi, że jesteśmy wśród tłumu ludzi, nie obchodziło mnie to, że ktoś może nas w każdej chwili zobaczyć, nie myślałam o niczym. Liczyło się tylko to co tu, to co teraz. Liczył się twardy kutas mężczyzny, który wiedział o mnie wszystko, który znal mnie tak dobrze. Doszłam pierwsza. Czując jeszcze echo orgazmu, ostatnie delikatne skurcze, poczułam jak jego członek zrobił się jeszcze twardszy, a on przygniatając mnie mocniej do ściany, zacisnął rękę na moim biodrze i odpłynął.
Dał mi chwile na doprowadzenie się do porządku, o ile cos takiego było wykonalne, zważywszy na intensywne rznięcie, w którym przed sekundą brałam udział.
Gotowa? – zapytał
Kiwnęłam tylko głową, niezdolna do wydobycia z siebie głosu.
Odprowadził mnie wprost do czekającego Marcina, który tylko spojrzał i wiedział wszystko. Nie odezwał się słowem.
Wiedziałam. Wiedziałam, że albo zrobię to teraz, albo dalej będę marnować czas swój i tego miłego, lecz nudnego faceta. Nie byłam dla niego, tak jak on nie był dla mnie. Byliśmy z zupełnie rożnych światów.
Marcin… – zaczęłam drżącym głosem
Wiem, musisz już iść – przerwał mi tonem jaki pierwszy raz u niego słyszałam.
Potrzebuję mężczyzny, który czasem postawi mnie do kąta – odwróciłam się i poszłam za mężczyzną, który doskonale wiedział jak to zrobić.
Libertynka i dwóch Panów
Wyrzuty sumienia wskazują na duszę, której łatwo narzucić jarzmo
- de Sade
Bardzo chciała tego spróbować. Poczuć jak to jest zatracić się, służąc im dwóm. Im bardziej pragnęła tego, tym mocniej ją to przerażało. Wiedziała, że po tym nic już nie będzie takie samo.
Wyrzuty sumienia? Nie, tego się nie obawiała. Konsumowanie życia i korzystanie z jego uciech nie wywoływało w niej poczucia winy, jedynie zadowolenie.
Siedziała na brzegu łóżka otoczona cisza tak przeraźliwą, że tykanie zegara brzmiało jak nadchodząca burza. Rozkazał jej czekać nago dopóki nie wróci, mówiąc, że zaraz będzie z powrotem. Od tej chwili minęła ponad godzina.
Spojrzała na swoje nagie piersi. Czerwone pręgi po bacie zaczynały pomału blednąc. Dokładnie pamiętała, jak z oczami zamkniętymi ze strachu, liczyła głośno spadające razy, błagając w duchu, aby wreszcie uznał, że wystarczy.
Właściciel, ten do którego całą sobą należała, lubił przyglądać się, gdy niepewność niemal ją obezwładniała, gdy drżąca ze strachu czekała na dalszy rozwój wydarzeń. Uwielbiał trzymać bat tak, że końcówka jedynie delikatnie dotykała skory, by w najmniej oczekiwanym momencie uderzyć z całej siły. Z przyjemnością patrzył na nią, gdy dawała uśpić swą czujność, ukołysać się słodkiemu poczuciu bezpieczeństwa, by za kilka sekund mógł brutalnie sprawdzić gdzie leżą granice jej posłuszeństwa.
Mijając ją na ulicy, nikt by się nie domyślił kim jest. Nie miała suczej natury wypisanej na czole. Ot, zwykła grzeczna blondynka. Jedynie na dnie zimnych niebieskich oczu czaiły się niebezpieczne błyski zdradzające, co drzemie wewnątrz.
Suka w niej domagała się zaspokojenia, jej uległość nie była kaprysem czy zachcianką, była wewnętrzną potrzebą. Czymś, dzięki czemu mogła na co dzień stawić czoła światu.
Zmęczona czekaniem położyła się na łóżku. Zasnęła na krotką chwile, zrywając się na równe nogi słysząc dźwięk samochodu parkującego przed domem.
Właściciel wszedł do pokoju gdzie czekała, uśmiechnął się widząc, ze czeka nago, tak jak kazał. Podszedł i stanął przed nią: „Przygotowałem dla ciebie niespodziankę” – powiedział z obietnica w glosie. Usiadł obok niej i ręką zaczął błądzić po jej ciele, przesuwając się po brzuchu w dol. Posłusznie rozsunęła nogi. „P. nie może się doczekać, żeby cię zobaczyć, suko ” – dodał.
Zamarła. Jego ton powiedział wszystko co powinna wiedzieć, jednak chwilę zeszło, zanim dotarło do niej znaczenie tych słów. On siedział obok nic nie mówiąc, dając jej czas na przetworzenie w głowie tego, co przed chwilą usłyszała. Wiedział, że suka nie powie „nie”. Jeśli chciał, aby cos zrobiła dla niego, zawsze okazywała stuprocentowe posłuszeństwo. Wiedział dobrze jaką przyjemność dawało jej służenie jemu i wykonywanie poleceń. W tym przypadku wiedział także, jak wielkie musi być jej zaskoczenie. Był pewny, że takiej ewentualności jego suka nie wzięła pod uwagę.
„Wiem, że go lubisz, słyszę przecież w jaki sposób o nim opowiadasz” – drażnił się z nią.
Chciała cos powiedzieć, ale położył palec na ustach, dając do zrozumienia, że nie interesuje go co ona ma do powiedzenia.
Chwilę siedzieli w ciszy, kiedy suka jednak nie wytrzymała i spytała krotko: „dlaczego?”
„Dlaczego?” – powtórzył jej pytanie.
„Wiesz jak bardzo nie lubię kiedy zadajesz za dużo pytań.”
„Mógłbym powiedzieć, ze chodzi o to, żebyś mi sprawiła przyjemność. Mógłbym tez powiedzieć, ze chodzi mi, żeby przetestować cię w takiej sytuacji, przesunąć granice. A może jest to test, sprawdzający twoje zaufanie?”
Kiwnęła potakująco, czekając co jeszcze powie jej Pan.
„Każdy z powodów, które wymieniłem, ale też dla ciebie. Tylko nie mów mi, ze nigdy nie myślałaś o seksie z nim”
Zrozumiała, że uznał rozmowę za zakończoną.
Wyszedł i po krótkiej chwili wrócił razem z zapowiedzianym gościem. Krotka wymiana spojrzeń i już wiedziała, jak ta rozgrywka się potoczy.
Spojrzała w oczy Właściciela i wyciągnęła drżącą rękę w kierunku drugiego z mężczyzn.
Kiedy przewijała w pamięci sceny, w których jeszcze godzinę wcześniej uczestniczyła, były jak rozsypane puzzle, potrzebowała czasu, żeby je poukładać.
Widziała siebie obciągającą P, podczas gdy Właściciel nie żałował bata jej dupie i nie przestawał wymierzać razów, dopóki P nie skończył w jej gardle. Kolejny puzel… dziurki rozpychane z dwóch stron jednocześnie, rżnięta przez ich obu. I kolejny… ona na kolanach przed nimi, z otwartymi ustami. I jeszcze jeden… intensywny orgazm, w chwili gdy ręka Właściciela zaciskała się na jej karku, trzymając ja w żelaznym uścisku, tak, żeby członek drugiego mężczyzny mógł wsunąć się głęboko w jej usta… I zadowolony glos Właściciela, gdy pochwalił ja, mówiąc: „goodgirl…”
*wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe
Seksmisja
Wygrzebane z archiwum.
Przygodowy seks jest jak weekendowe ćpanie
mam swoje życie, ciebie nie widzę w tym planie
Ale odskoki na nocki zawsze były w cenie
pod warunkiem, że chodzi wyłącznie o pierdolenie(…)*
Wulgarne? Alez skad, tylko brutalnie prawdziwe.
Znasz reguly – mozesz grac. Nie znasz… to lepiej zostan w domu;)
Przegladam zdjecia z tamtej nocy. Scena po scenie, przypominam sobie wszystko.
Sin City, kwintesencja zepsucia, koktajl pokus. Idealne miejsce, jesli planujesz sie zapomniec, jesli chcesz zabawy w stylu hard core, jesli pragniesz, aby puscily ci hamulce…
Dwie kobiety, ja i ona. W tym samym wieku, chcące tego samego. Zabawic sie do granic. Albo raczej bez granic;)
W pokoju hotelowym wypijamy przed wyjsciem po dwa drinki, whisky z redbullem, i spalamy jointa. Rozluznione i rozesmiane, kierujemy sie w kierunku windy, zmierzajac ku pierwszej zaplanowanej na te noc atrakcji.
Choc pieknych kobiet w hotelowym lobby nie brakuje, to jednak sciągamy spojrzenia. Ona w efektownej sukience, prezentujaca w glebokim wycieciu dekoltu swe skarby, w rozmiarze DD. Ja, w obcislych czarnych szortach i wycietym topie, sandalki na 10cm obcasie stukają donosnie po hotelowych marmurach.
Idziemy obejrzec zgrabne tylki striptizerow z Australii. Przed wejsciem na sale pstrykamy jeszcze kilka fotek. Chetnych do zrobienia nam zdjecia nie brakuje. Pozujemy. To, ze jest nas dwie i do tego bez partnerow, tylko zwieksza temperature wokol.
Wchodzimy na sale obejrzec show.
Trzeba to powiedziec, ci mezczyzni dobrze wiedza jak rozgrzac atmosfere do bialosci. Potrafia wywolac u kobiet trans, blyszczace oczy, rozchylone usta. I ogromny apetyt na wiecej, chyba nawet u pań ” z kamienia”.
Roznica pomiedzy tym, co ogladalam w Nowym Jorku jest taka, ze mozna tam bylo dotknac, tu, w Sin City, to jak lizanie cukierka przez szybe…
Po godzinie takiego “lizania” wychodzimy. Rozgrzane, ech, rozpalone czy raczej napalone. I choc przed przylotem do tego miejsca kochalam sie z Mezczyzną do bialego rana, jakby chcąc zaspokoic żądze na zapas, to… nie jestem tego w stanie wyjasnic.
Jest tuz przed polnocą, gdy wchodzimy do kolejnego zakątka rozpusty.
Długość kolejki przed wejściem sugeruje dwugodzinne stanie, jednak muskularny bramkarz uważa, ze lepiej będziemy się prezentowały w środku.
Nie musi nam tego dwa razy powtarzać.
Przekraczamy bramę piekła. Słaby glos rozsądku jeszcze tli się w naszych głowach, whisky z cola skutecznie go ucisza…
Mężczyzn w brud, do wyboru, do koloru. Bogaci Hindusi, biali macho z rosyjskim akcentem, czarni chłopcy z Kalifornii…
Zaproszenie na drinka do prywatnego pokoju. Ich dwunastu, nas dwie.
Dwie maskotki dla dwunastu napalonych facetów. Jedna kolejka, druga i już każda wie, którego chce wyciągnąć. Ale przecież grunt to zabawa. Lap dance zdecydowanie się do tej kategorii zalicza.
Kręcę tyłkiem przed swoja ofiara, by po chwili zmienić obiekt zainteresowania i zająć się jego kolega. Początkowo nieśmiali i ostrożni, zaczynają się rozkręcać i ośmielać na więcej.
A kiedy my dwie dajemy pokaz tego, jak baaardzo się lubimy, z jej kolanem ocierającym się o moje krocze, atmosfera robi się gęsta. Kolejna kolejkę wypijam z kieliszka umieszczonego miedzy jej piersiami, ku uciesze widzów. Natychmiast znajdują się chętni, aby pójść za moim przykładem. Zabawa się rozkręca…
Około trzeciej nad ranem wychodzę z klubu z mężczyzna, którego upatrzyłam sobie na początku, ona wychodzi z innym chwile po mnie.
Idziemy do pokoju. Moja czekoladka, gdyż taki jest kolor skory tego, którego wybrałam, wydaje się być pewny zakończenia nocy. Ja także wiem jak to się skończy. Zgodnie z planem.
Czyli… Palimy, jest milo, prawie intymnie. Przyciemnione światło, moje stopy na jego kolanach. Delikatnie je pieści… Aż zaczyna mi być przez chwile szkoda. Gdyby to było w innym czasie i miejscu….
Koleżanka wróciła chwile wcześniej, tez z towarzystwem. Krotka wymiana spojrzeń i … dziękujemy naszym czarującym towarzyszom za mila noc, informując, ze dalej same sobie poradzimy.
Konsternacja, zaskoczenie, niedowierzanie…
Cóż, takie są reguły gry i ja te reguły wykorzystuję.
Powtorzę za Wiktorią Woodhull: “You don’t need a man for anything but amusement”.**
* cytat z plyty Pezet/ Muzyka Rozrywkowa
** cytat z ksiazki “Sex Wars” autorstwa Marge Piercy
Uległa
Spotykali się od roku. Raz w tygodniu, przez kilka godzin, które ze sobą spędzali nie marnowali czasu na rozmowy. Właściwie to prawie nigdy nie rozmawiali.
Ona znała swoja rolę i wiedziała, że nie pytana ma się nie odzywać. Odkąd się poznali na czacie, od samego początku to on ustalał reguły tego związku.
Ona miała wybór. Wybrała jego.
W normalnym życiu pewnie ich drogi nigdy by się nie skrzyżowały, ale gdy chodzi o perwersyjna przyjemność, nawet najbardziej nieprawdopodobne konfiguracje bywają możliwe. A może właśnie jedynie tam bywają możliwe?
Zwykle dzień przed spotkaniem dostawała maila, z krótkim streszczeniem tego, jak ma wyglądać i być umalowana, czasem tez dawał jej zadania do wykonania. Sprawozdanie z wykonania zadania, które składała mu na początku spotkania, bywało jedynym momentem, kiedy mogła cokolwiek powiedzieć. On słuchał uważnie, z nieprzeniknionym wyrazem twarzy, bez słowa. To, czy był zadowolony, czy tez nie z tego co usłyszał, wyrażał w trakcie spotkania w sposób, jaki ją traktował. Mogła to także poznać po ilości batów jakie spadały na jej tyłek.
Tym razem nie napisał nic, oprócz krótkiego „w środę o siódmej”. Miała mieszane uczucia, nie wiedziała czego się spodziewać.
Punktualnie o siódmej stanęła pod drzwiami i nacisnęła przycisk dzwonka. Zawsze spotykali się w tym samym niewielkim mieszkaniu, które – jak przypuszczała, on wykorzystywał jedynie od tego rodzaju spotkań. Z iloma podobnymi do niej jeszcze się spotykał, pojęcia nie miała i szczerze mówiąc, to niewiele ja to obchodziło.
Jedyne co ja obchodziło, to jej własna zaspokojona tak jak nigdy wcześniej, cipka. Wymasowana, wylizana, rozepchana jego ręką i kutasem, obolała po zapiętych spinaczach. Cudownie szczęśliwa cipka. On jeden umiał jej to dać i tylko to się liczyło.
Otworzył drzwi i wpuścił ja do środka. Chwycił za włosy, przyciągnął do siebie i pocałował mocno, tak że poczuła krew na wargach. Pchnął w kierunku łóżka, rzucając krótkie „rozbieraj się”. Klęcząc na łóżku, trzęsącymi rękami rozpinała guziki bluzki, starając się to zrobić możliwie jak najszybciej. Rzuciła ją obok łóżka, a sterczące na baczność sutki oznajmiły swa gotowość. Była jak w amoku, jak suka podczas cieczki.
Pociągnął jej spódnicę wysoko i z zadowoleniem zauważył, że nie ma pod spodem majtek. Przeciągnął palcem po ogolonej cipce, była już mokra, bardzo mokra.
Kazał jej uklęknąć w pozycji ‘na czterech’, a sam udał się do drugiego pokoju.
Zastygła bez ruchu, czekając na ciąg dalszy, na to co dla niej zaplanował.
Wrócił i pierwsze co poczuła, to piekący raz bata na pośladku. Za nim spadły następne, na przemian, w krótkich seriach, miedzy którymi pieścił jej cipkę i rozcierał jej wilgoć na pokrytym czerwonymi pręgami tyłku. Kiedy uznał, że na początek wystarczy, założył jej skórzane opaski na nogi. Do nóg przypiął ręce tak, że klęczała doskonale wypięta, z twarzą wciśniętą w poduszkę. Nie przestając pieścić ociekającej sokami kobiecości, zaczął zapinać na jej wargach drewniane spinacze, po trzy na każdej. W pierwszej chwili jedynie lekko szczypały, ale kiedy spinacze zawisły również na sutkach, te na dole zaczęły bardziej dokuczać. Ani niewygodna pozycja, ani ilość precyzyjnie dawkowanego bólu nie przeszkadzały jej w zapadaniu się w coraz większą przyjemność. Wręcz przeciwnie, o czym dobitnie świadczyły mokre jej wilgocią uda i głośny, urywany oddech, przechodzący momentami w jęk. Było jej dobrze, bardzo dobrze. Kiedy razy bata zaczęły ponownie spadać na wypięty tyłek, cala ta ilość bólu, pulsującego w rożnych miejscach ciała zaczęła popychać ją coraz mocniej w kierunku nirwany, suczej nirwany. Kiedy mężczyzna odłożył bat i w mokrej cipce zatopił twardego kutasa, nie dala rady się opanować, odpłynęła. Czuła jeszcze ostatnie skurcze orgazmu, kiedy poczuła kolejna fale piekącego bólu, gdy zaczął ciągnąć za spinacze zapięte na sutkach. Pieprzył ją mocno, zaciskając rękę na karku, wciskając w poduszkę. Szybko poczuł skurcze jej kolejnego orgazmu. Ściągnął po kolei spinacze z obolałych warg, zostawiając nadal zapięte te na sutkach i wsunął członka do drugiej dziurki. Pieprzył ją wsuwając go po same jądra, czując że dochodzi, wyciągnął i porcja cieplej spermy przyozdobiła plecy i pośladki ulegle wypiętej kobiety.
Kiedy ją rozwiązał, ściągnął pozostałe spinacze i wreszcie odzyskała spokojny oddech, nie wytrzymała i odezwała się:
„Uwielbiam tą pozycję, jest taka… „ – szukała w głowię odpowiedniego określenia.
„Uległa” – dokończył za nią.
Sesja
Zawsze chciała mieć takie zdjęcia. Nie zwykłe nagie fotki, jakich widziała mnóstwo w necie, tylko właśnie t a k i e . Uważała, że to żadna sztuka pokazać cipkę, zaś wyzwaniem jest zrobić zdjęcie, które ma to coś. Ten szczególny, trudny do uchwycenia klimat, specyficzny mrok, które pokazuje coś więcej niż tylko nagie ciało.
Kiedy zobaczyła jego anons, coś wewnątrz niej aż zakrzyczało. Miała przeczucie, że to właśnie tego szukała.
W piątkowy wieczór punktualnie zapukała pod wskazany adres. Dom z zewnątrz niczym szczególnym się nie wyróżniał, był dokładnie taki sam ja reszta piętrowych domów w tej okolicy.
Była trochę zdenerwowana, musiała przyznać sama przed sobą. Zresztą, kto nie byłby zdenerwowany mając rozebrać się przed fotografem i wystawić na pastwę bezlitosnego obiektywu aparatu. Kiedy tak stała przed drzwiami kontemplując własne obawy i starając się uspokoić oddech, drzwi otworzyły się i stanął w nich on. Zaczęła się nieporadnie tłumaczyć, lecz
mężczyznę zupełnie nie obchodziło co ma do powiedzenia. Bezceremonialnie przerwał jej i kazał iść za sobą.
Studio mieściło się na tyłach skromnie urządzonego domu. Idąc za nim czuła podekscytowanie i niepewność zarazem, w końcu nie często zdarzało jej się rozbierać po kilku minutach znajomości. Tym razem była na to przygotowana, specjalnie ogoliła superdokładnie najintymniejsze zakamarki swego ciała.
Łazienka jest obok, tam możesz się rozebrać i poprawić makijaż. Masz 5 minut i chce cię tu widzieć w samych majtkach – poinformował ja beznamiętnym głosem profesjonalisty.
Po co mi to było – mruczała pod nosem ściągając z siebie ubrania. Pewność siebie prysnela jak bańka mydlana, choć przecież rozmawiali przed sesja i wiedziała doskonale na co się zgadza. A może tylko tak jej się wydawało?
Stanęła na środku z rękami na karku, zgodnie z poleceniem.
Zrobimy kilka wstępnych fotek, ustawię światło i wtedy dopiero zaczniemy właściwe ujęcia – kiwnęła potakująco głową. Stojącej w samych majtkach kazał się obrócić, złapać rękami za kostki, później uklęknąć. Najwidoczniej to mu wystarczyło, aby ocenić jej przydatność jako modelki, bo zgrał zdjęcia na komputer, przeglądnął i stwierdził, że może zaczynać.
Na pierwszy ogień poszły kajdanki, którymi spiął jej ręce za plecami. Czuła jak chłodny metal dotyka rozgrzanej skory.
Do następnego ujęcia kazał jej usiąść na drewnianej drabince, takiej jaka dawno temu używała arystokracja, żeby wdrapać się na wysokie wiktoriańskie loża. Założył dziewczynie skórzane opaski na ręce, zaś te ponownie spiął za plecami i podwiesił na linie zamocowanej na haku pod sufitem. Boleśnie czuła napięte mięsnie, gdy kazał dłużej wytrzymać w niewygodnej pozycji. Odetchnęła z ulga, kiedy w końcu została uwolniona.
Do kolejnego zdjęcia posadził ją na krześle, które wcześniej stało w rogu pomieszczenia. Usiadła przodem do oparcia, posłusznie podając ręce, aby mogły zostać skrępowane. Tym razem posłużyły do tego „rękawiczki”, dwa kawałki skory długości do łokcia, połączone ze sobą i zapinane na trzy paski. Na tym jednak nie skończył, już za moment poczuła jak oplata jej kostki sznurem i przywiązuje do nóg krzesła. Wstał i popatrzył na nią, po czym zaczął robić zdjęcia. Jeśli poprzednia pozycja była niewygodna, to obecna była już prawdziwą torturą, potęgowaną przez fakt, że miała przykazane, żeby ani nawet drgnąć.
Pstrykanie aparatu ustało, podszedł do niej, żeby ją uwolnić. Stanął nad dziewczyną, popatrzył z zadowoleniem… i zaczął dotykać jej piersi i szczypać sutki. Za chwile przerwał i szepnął do ucha „w każdej chwili możesz powiedzieć stop”, po czym boleśnie ugryzł i żeby złagodzić ból, wsunął rękę w majtki modelki. Z zadowoleniem odkrył, że zrobiła się wilgotna.
Ok, jeszcze jedno ujecie i przerwa – oznajmił wyciągając z metalowej szafy podejrzanie wyglądający czarny pręt. Widząc jej zaniepokojone spojrzenie, wyjaśnił spokojnie, że to rozpórka, którą ma zamiar unieruchomić jej nogi, żeby wymusić ułożenie ich w określonej pozycji. Przełknęła głośno ślinę, lecz kiwnęła głową, że zgadza się i na to.
Kazał uklęknąć z szeroko rozstawionymi kolanami i sprawnie przymocował jeden koniec rozpórki, ale z drugim było już trudniej. Metalowy pręt był na tyle długi, że wymuszał bardzo szerokie rozstawienie nóg. Kiedy został już zamocowany w pożądanym położeniu, połączył z nim także ręce, przewlekając sznur przez kółeczka w opaskach.
Teraz ani waż się drgnąć! – rozkazał i sięgnął po aparat. Dla unieruchomionej dziewczyny trwało to wieczność, mięśnie nóg paliły żywym ogniem, zastanawiała się jak długo jeszcze wytrzyma.
Kiedy wreszcie skończył i rozwiązał ją, jedyne na co miała siłę, to położyć się na boku.
Zostawił ją tak, a sam poszedł, żeby przetransferować zrobione przez chwilą ujęcia na monitor komputera. Tam też znalazła go, kiedy doszła już do siebie i była w stanie znowu poruszać się normalnie. Siedział na krześle przy stole, wpatrzony w efekt swojej pracy. Dziewczyna uklęknęła na krześle obok, też była ciekawa jak wyszły zdjęcia.
Oglądał uważnie ujecie po ujęciu, po czym zapytał, czy się jej podobają.
Oczywiście, że mi się podobają – zapewniła z entuzjazmem. Słysząc te zapewnienia uśmiechnął się, pierwszy raz tego wieczoru, po czym wstał i skierował się ponownie w stronę metalowej szafy.
Nadal była zapatrzona w swoją sylwetkę na fotografiach, nie zareagowała więc od razu na chłód metalowego łańcucha, którym zaczął jej oplatać nogi w kostkach. Spojrzała na niego pytająco, w odpowiedzi usłyszała to, co wcześniej: „w każdej chwili możesz powiedzieć stop”. Wcale nie chciała mówić stop.
Końcówkę łańcucha przypiął do drewnianego oparcia krzesła, mając ją w ten sposób klęczącą, z uniesionymi stopami, oparta jedynie rękami o blat stołu. Nie trwała tak długo, bo zakuł ją w kajdanki, te również przypiął do krzesła. Teraz naprawdę nie miała możliwości ruchu. Stanął za nią i jednym ruchem zsunął jej majtki i bez zbędnych wstępów zatopił męskość w mokrej cipce. Jęknęła zadowolona czując przyjemne wypełnienie w dziurce.
Nie musiała go zachęcać, znal ten suczy pomruk, wiedział czego jej potrzeba. Trzymał ją w żelaznym uścisku, jakby łańcuch i kajdanki nie wystarczyły, i pieprzył mocno. Czasem zacisnął rękę na piersi, wtedy jęki dziewczyny stawały się jeszcze głośniejsze. Wyciągnął lśniącego od jej soków członka, stanął przed nią chwytając mocno za włosy i nakierowując, wsunął go głęboko w gardło dziewczyny. Bawił się nią tak przez chwilę, raz wsuwając się głęboko, raz przytrzymując ją za włosy tak, że mogła go dotknąć tylko czubkiem języka. Szczytując, zacisnął rękę w jej włosach jeszcze mocniej i kazał wyciągnąć język. Ciężkie krople nasienia spadły na język dziewczyny i obite materiałem siedzisko krzesła.
- Będziesz musiała trochę tu posprzątać – powiedział zwalniając uścisk.
Kosztowny pocałunek
Na ulicach pusto, nic dziwnego, w końcu jest po pierwszej w nocy. Mroźny wiatr uderza podmuchami raz po raz.
Co tez mnie podkusiło, żeby siedzieć do tej godziny? – zastanawiał się Adam. Alkohol przyjemnie szumiał w głowie, więc przestał się zastanawiać nad ewentualnymi pretensjami żony i wszelkimi innymi konsekwencjami nieplanowanej imprezy, której był uczestnikiem.
Ach, ci kumple z pracy. Oni zawsze wiedza jak mnie namówić. – myślał Adam.
Jutro rano nie musi wstawać do pracy, bo w soboty nie pracuje, wiec tym łatwiej było mu rozwiać własne wątpliwości, co do jego udziału w imprezie. Jedynym minusem było to, ze dziewczyny nie dopisały. Koledzy obiecali zamówić i nic z tego nie wyszło. Może specjalnie mnie podpuścili, wiedząc jaki jestem napalony, żeby przelecieć murzynkę? – nie potrafił przestać o tym myśleć.
Przyleciał do Chicago przed kilkoma miesiącami i wszystko było tu dla niego nowe. I te dziewczyny! Latynoski, Azjatki, czarne… Czasami aż ciężko było mu przejść spokojnie. Nie wiedział, w którą stronę ma patrzeć.
I jeszcze jego szef powiedział mu, ze murzynkę koniecznie trzeba przelecieć “na szczęście”.
Przestał w końcu o tym myśleć, gdyż właśnie zbliżał się do kamienicy, w której mieszkał i w tym momencie jego głowę zaprzątało co innego…
Co, do jasnej cholery mogłem zrobić z kluczami?- złościł się, ale przytroczony alkoholem umysł nie podsuwał mu odpowiedzi na to pytanie. O, przynajmniej portfel mam – pomyślał zadowolony przeszukując kieszenie.
Och… są. Już się balem, ze zostawiłem je u Mirka. – wydobył z kieszeni przedmiot poszukiwań. Chwile mu zeszło, nim udało się włożyć klucz w zamek.
Przekręca go popychając drzwi wejściowe na główny korytarz. Jest niemalże w środku, gdy czuje, ze ktoś stanowczo popycha go w stronę drzwi od piwnicy, znajdujących się po prawej stronie, zaraz przy wejściu. Odbywa się to tak błyskawicznie, ze nim dociera do niego, ze cos jest nie tak, dociśnięty do ściany czuje wilgotny język oblizujący delikatnie jego usta. Próbuje zobaczyć cos w niemalże całkowitej ciemności klatki schodowej. Dziewczyna jest trochę niższa od niego, jej rozpięta kurtka ukazuje zarys jędrnych piersi w dekolcie. Przez krotki moment patrzy na jej twarz, ale jest zbyt ciemno by dostrzec cos więcej, oprócz pełnych ust i przenikliwej pary oczu, kontrastu czarnych źrenic z białkami, typowego dla tej rasy.
Adam przestaje myśleć o niezwykłości sytuacji, gdy dziewczyna zaczyna go namiętnie całować. Nie dowierza własnemu szczęściu, ale … taka okazja! Byłby głupcem, gdyby nie skorzystał, myśli. Ręka dziewczyny schodzi w dół i zaczyna ugniatać jego stwardniała męskość. Ciężar sporych piersi naciskających na tors Adama zagłusza cicho popiskujący głosik zdrowego rozsądku. Czuje jej język w swoich ustach i ręce na pośladkach. Nagle piętro wyżej otwierają się drzwi od mieszkania w którym mieszka Adam. Dziewczyna odwraca się, błyskawicznie otwiera drzwi na zewnątrz i wychodzi. Piętro wyżej w dziwach od mieszkania staje żona Adama, w szlafroku.
Do której mam na ciebie czekać? – mówi ze złością w glosie. Adam idzie posłusznie po schodach na gore, oszołomiony tym, co przed chwila go spotkało. Wchodzi do mieszkania. Rozbierając się w przedpokoju zauważa, ze zniknął mu portfel ze stówą w środku.
To był kosztowny pocałunek – pomyślał zrezygnowany…
Historia prawdziwa.
Pewnego lata na włoskiej plaży
Mając 18 lat mieszkałam przez pół roku we Włoszech. Początkowo w Rzymie, później w ślicznym miasteczku niedaleko Rzymu, położonym nad Morzem Tirrenskim. Plaże pokryte cudownie czystym, jasnym piaskiem. Doskonale miejsce do spacerów brzegiem morza lub konnych przejażdżek.
Od dzieciństwa uwielbiam konie. Są dla mnie uosobieniem wolności i uległości w jednym.
Kiedy pierwszy raz zobaczyłam te piaszczyste plaże ciągnące się aż po horyzont, wiedziałam ze to wymarzone miejsce do jazdy. Potrzebne były jeszcze konie.
Miejscowość była niewielka, bez trudu znalazłam hodowle oferującą kilkanaście koni do jazdy. Właścicielką była młoda Włoszka o imieniu Ana Lisa. Apetyczna dwudziestoośmiolatka o wyglądzie chłopczycy. Pełne piersi, zgrabna pupa, krótkie blond włosy. I ta jej twarz. Można było z niej wyczytać obietnice przeżycia niezwykłej podroży, wcale nie ograniczonej wyłącznie do końskiego grzbietu. Emanująca swoistym magnetyzmem, czymś zwierzęcym, czymś co trudno nazwać konkretnym słowem.
Mieszkała na uboczu, w niskim parterowym domu ze swoim czteroletnim synem. Na podwórku trzy wielkie psy i kilka koni puszczonych luzem. Wszystko ogrodzone wysoka siatka.
Zaintrygowała mnie w momencie, gdy pierwszy raz ja zobaczyłam. Była w jakiś sposób inna od kobiet, które miałam okazje spotkać w życiu.
Spotykałyśmy się codziennie, przeważnie rano. Odetchnęłam z ulga, gdy okazało się, ze nie musze się męczyć z moim raczkującym włoskim, gdyż Ana Lisa płynnie mówiła po angielsku. A jak się wkrótce okazało, miała mi sporo do opowiedzenia. Ja, zwykle nieufna i podchodząca z dystansem, słuchałam z rozpalonymi policzkami jej opowieści. Czułam się przy niej trochę jak uczennica, może z racji dziesięcioletniej różnicy wieku, ale chyba bardziej z racji różnicy doświadczeń.
Opowiedziała mi trochę o swoim życiu, dlaczego nie jest z ojcem swego dziecka i o tym jaki lubi seks. Wtedy, od niej pierwszy raz usłyszałam o bdsm.
Wybrałyśmy się dla odmiany do parku. Jadąc wolno, strzemię w strzemię rozmawiałyśmy. Rozmowa robiła się coraz bardziej interesująca, aż zeszła na temat, co którą z nas podnieca szczególnie. Zrobiło się jakoś tak intymnie, oprócz nas żywej duszy wokół, tylko stukot końskich kopyt na kamienistej drodze i majowe słońce przedzierające się przez liście drzew. Zaczęła opowiadać o swoim kochanku, który pracuje w policji. O tym jak jeździ do niego raz w tygodniu i na ten dzień czeka z utęsknieniem przez cały długi tydzień. Jak stoi skuta kajdankami, przyciśnięta do zimnej ściany czując przesuwający się miedzy nogami chłód pistoletu. Jak pieprzy ja brutalnie, jak chłosta palcatem.
Pamiętam, ze odebrało mi mowę. Byłam zszokowana, miliony myśli kłębiły się w mojej głowie. “Czy to jest normalne?” – tak sama siebie pytałam. Byłam zaskoczona, ze opowiedziała mi o tym tak normalnie, bez najmniejszego śladu wstydu. Teraz myślę, ze dla niej to była ta cześć własnej natury, która dawno zaakceptowała i czerpała z tego niekłamaną przyjemność. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, ze już za kilka dni mnie samej będzie dane poznać smak nieznanego…
Umowa
Odpowiedziała na jego anons. Był rzeczowy, krótki i konkretny. Niemalże jak transakcja biznesowa. A może to była taka właśnie transakcja?
Płacisz i wymagasz.
On płacił i wymagał.
Ona miała wielką ochotę te wymagania spełnić.
Podjechała pod stojący na uboczu dom. Wielkie psisko ujadało, z wściekłością rzucając się na ogrodzenie. Wyciągnęła z torebki telefon, zadzwoniła zameldować, że jest.
- Wjedź do garażu – odezwał się beznamiętny męski glos.
Brama otworzyła się, pies ujadając skakał na samochód. Zaczęła zastanawiać się, czy nie zawrócić. Czy nie oddać mu pieniędzy i powiedzieć, że nie do końca zrozumiała czego od niej oczekiwał.
Drzwi garażu otworzyły się, wjechała do środka, było już za późno żeby się wycofać.
Przyszedł po nią. Zmierzył wzrokiem, gdy z niepewnością malującą się na twarzy stała obok samochodu. Jego twarz nie wyrażała niczego.
- Chodź za mną – padło suche polecenie.
Posłusznie poszła za nim, weszli po schodach na piętro i po kilku krokach znaleźli się w jego gabinecie.
- Teraz już powinnaś wiedzieć, co masz robić. Dokładnie tak jak uzgodniliśmy to wcześniej.
Zdębiała. Jak to, bez żadnego wstępu, tak od razu do konkretów? Miała ochotę uciec, ale było to niemożliwe.
Drżącymi palcami zaczęła rozpinać guziki płaszcza. On przyglądał się temu z kpiącym uśmiechem. Uśmiechem, który nie zapowiadał niczego dobrego.
Uporała się z płaszczem, podała go jemu. Stanęła na środku pokoju ubrana w czarną jedwabną bluzkę, spódnicę w takim samym kolorze, pończochy i czerwoną bieliznę, na nogach szpilki. Zgodnie z umową.
- Zaczynaj! – krzyknął, żeby ją ponaglić.
Podciągnęła spódnicę do góry, pokazując zgrabne pośladki, opięte satyna majtek. Obróciła się, chcąc pokazać swoje atuty, ale on zniecierpliwiony podszedł i bez ostrzeżenia rozerwał jej bluzkę. Drobne guziki rozsypały się po podłodze.
- A wiec jesteś wyuzdaną suką, która bez wątpienia zasłużyła na karę. Choćby za samo przyjęcie propozycji takiego spotkania. Umówiliśmy się na lanie i seks – to mówiąc zacisnął rękę na karku dziewczyny i popchnął ją w kierunku biurka.
- Przygotuj się, wiesz co masz robić – padło polecenie.
Jeśli wcześniej było jej gorąco, to teraz płonęła. Dodatkowo, cala ta sytuacja wywoływała w niej większy wstyd i zażenowanie, niż się tego wcześniej spodziewała.
A to przecież był dopiero początek.
Stanęła przodem do biurka i trzęsącymi się rękami zaczęła zsuwać majtki w dół. Miała je tylko opuścić i tak przygotowana położyć górę ciała na blacie. Podszedł do niej i zaciskając władczo rękę na jej włosach, przycisnął mocniej do blatu. Rozpalonym ciałem poczuła chłodną powierzchnię drewna.
- Ani waz się ruszyć! – przypomniał.
Zaczął wodzić ręką po wypiętej pupie, niespodziewanie zjeżdżając niżej i zatapiając palec w cipce.
- Ty już jesteś mokra. Tobie się to suko podoba – i nie czekając na jakakolwiek odpowiedz z jej strony, zaczął wymierzać siarczyste klapsy.
Razy spadały jeden za drugim, a rękę miał ciężką. Po chwili tyłek dziewczyny przybrał intensywniejszy kolor. Mężczyzna ponownie zatopił palec w jej cipce, odkrywając mile zaskoczony, że teraz ma miedzy nogami prawdziwa powódź. Dołożył jeszcze kilka klapsów i postanowił zmienić narzędzie kary. W jego ręce zabrzęczała sprzączka paska, docisnął dziewczynę mocniej do blatu biurka i ponownie spuścił grad razów na coraz bardziej czerwone pośladki. Tym razem bolało mocniej, dala temu wyraz nieśmiało próbując się wyrwać. Nie zważał na żadne protesty z jej strony, tylko wzmocnił uścisk jeszcze bardziej, podobnie jak siłę spadających razów. Taka przecież była umowa.Kiedy tyłek dziewczyny płonął żywym ogniem i widać na nim było wyraźne ślady pasa, stwierdził, że wystarczy. Wbił w jej zapraszającą cipkę twardy członek i zaczął intensywnie pieprzyć. Doszła, zanim zdążył wypełnić ją swoim nasieniem.
Poradnik imprezowy dla dwojga, czyli jak maksymalnie wykorzystać godzinę czasu…
Od jakiegoś czasu ciągle słyszę, że recesja, że globalny kryzys gospodarczy, że galopujące bezrobocie. Włączam telewizor, a tam co dnia nowa porcja apokaliptycznych wiadomości. Ponoć jest źle, ale ma się zrobić bardzo zle. Coraz więcej sklepów i biznesów pada, z pustych witryn straszą mnożące się w zastraszającym tempie, napisy „Lokal do wynajęcia”. Nic, tylko popaść w depresje i schować się w głęboką czarna dziurę i tam zostać.
Jak tu żyć normalnie, gdy zewsząd straszy armagedon? Czy nie lepiej przyłączyć się do coraz większej grupy czarnowidzów?
Myślę, że nie. Nie, bo cóż, oprócz podłego nastroju i pogłębiającej się apatii z tego przyjdzie.
Z tego właśnie powodu, poniżej znalazł się lekki tekst. Kochać się i cieszyć życiem – to mój przepis na ciężkie czasy. A może by tak zrobić mała dekadencka imprezkę i na chwile zapomnieć o tych wszystkich okropieństwach wokół?
Sprawdziłam, na mnie działa.
Dawno, dawno temu natrafiłam na poradnik imprezowy w magazynie dla kobiet. Artykuł dotyczył tego, jak maksymalnie i superproduktywnie wykorzystać czas na „zrobienie się” przed impreza. Były tam przedstawione 3 rożne warianty, w zależności od tego, ile czasu owa imprezowiczka mogła poświęcić na przygotowania. Wersja superszybka 15 minutowa, 30 minutowa, no i wersja super-lux, czyli cala pełna godzina na zabiegi kosmetyczne, upiększające i wszelkiego rodzaju ablucje.
Ponoć mamy równouprawnienie, a tam pisali tylko o kobietach. Co ma zrobić partner owej imprezowiczki, który także chciałby moc skorzystać z łazienki, a jedyna łazienka w mieszkaniu jest właśnie okupowana przez jego kobietę?
Nie pozostaje nic innego, jak wprowadzić pewne zmiany i ulepszenia, w wydawać by się mogło, już i tak idealnym planie.
A wiec… Jedna godzina, was dwoje i chcecie ta godzinę dobrze wykorzystać.
Kobieta pierwsza wchodzi do łazienki, z racji tego, że to wersja dla dwojga, kąpiel odpada, zamiast tego weźmiecie prysznic. Ciuszki na podłogę, woda odkręcona, ona zaczyna. Bierze żel pod prysznic, namydla starannie ciało. Krągłe piersi z uroczo zaróżowionymi sutkami, brzuch, bezwłose łono… W powietrzu unosi się świeży zapach żelu pod prysznic, budząc nieco uśpione zimową porą zmysły.
Wchodzi on. Pomaga umyć trudniej dostępne zakamarki, namydla jej plecy, lekko je przy tym masując. Ona robi to samo z nim, nie zapominając o domagającym się uwagi twardym penisie. Odwraca się tyłem, opiera rękoma o zimne kafelki, podczas gdy on opłukuje jej ciało z piany. Stojąc oparta o ścianę, z wypiętą pupa, aż się prosi, żeby zaglądnąć do cipki.
Twarda męskość sprawnie znajduje drogę do rozgrzanej dziurki i po chwili słychać charakterystyczny odgłos nacierających na siebie mokrych ciał. No dobra, nazwijmy to po imieniu – charakterystyczny odgłos ostrego pieprzenia. Kiedy on gotów jest wytrysnąć w gorącym wnętrzu, ona odwraca się i zamienia cipkę na usta. Klęczy przed nim z szeroko rozchylonymi nogami, spomiędzy warg wystaje napęczniała łechtaczka. Zdaje sobie świetnie sprawę z tego, jak ponętnie wygląda, służąc sobą najlepiej jak potrafi. Z zamyślenia wyrywa ją on, ciągnąc za włosy i domagając się, aby doprowadziła go do finału ręką. Masuje pulsujący członek, pieści palcami główkę. Na efekty tych działań nie trzeba długo czekać. Cześć spermy trafia na wysunięty język, reszta malowniczo ozdabia jej twarz. Dla niej ta sytuacja jest tak podniecająca, że w ciągu kilku sekund sama zaczyna drżeć spazmami orgazmu. Podnosi się z klęczek i wyciera resztki śmietanki z kącików ust.
Zostało jej jeszcze piętnaście minut na makijaż.
Goście zjawiają się punktualnie, uśmiechnięci gospodarze otwierają drzwi i zapraszają do środka.
A to przecież dopiero początek interesująco rozpoczętego wieczoru…
Jego oczami
Jadę porannym pociągiem, senny krajobraz zmienia się za oknem. Jest bardzo wcześnie.
Jesteś ze mną, trzymasz głowę na moich kolanach, przykryta płaszczem jakbyś spala.
Moje dwa palce wciśnięte w twój ciasny tyłek, rozpychają cię. Twardy członek spoczywa wygodnie w twoich ustach. Nie możesz za bardzo ruszać głową, gdyż wokół są ludzie. Tak jest dobrze, po prostu cala zabawa dłużej potrwa. Wepchnąłem go głęboko w twoje gardło, chcę żebyś sprawiła mi przyjemność właśnie w ten określony sposób. Długo, powoli, aż do granicy orgazmu. Tam masz się zatrzymać, właśnie na granicy. Masz robić to długo i powoli, nie śpiesząc się nigdzie. Dla pewności, że zrobisz to właściwie, trzymam rękę wplecioną w twoje włosy. Wiesz kiedy przerwać, czujesz kiedy orgazm jest blisko.
Jeśli zrobisz to zbyt szybko, po powrocie do domu spotka cię kara. Ukaram cię nie dla przyjemności, lecz tylko po to, by pręgi na skórze przypominały ci, jak bardzo byłaś niecierpliwa.
Kiedy wreszcie stracisz poczucie czasu, w chwili kiedy twoje usta i mój kutas staną się jednością, eksploduję. Cieple nasienie spłynie najpierw do twojego gardła, reszta trafi na twarz. Z policzkami klejącymi od spermy wyliżesz mnie do czysta, powoli, dokładnie i metodycznie, jak kot. Dopiero wtedy wyciągnę palce z twojego tyłka, już nie dwa tylko trzy. Pierwszy raz od ponad godziny nie będziesz czuła się otwarta i rozepchana, i nie będzie to przyjemne uczucie. Jakbyś coś straciła, czegoś zabrakło…
Podnosząc w końcu głowę z moich kolan i wygrzebując się spod płaszcza, „rozespana”, spojrzysz na mnie, drzemiącego spokojnie. Przytulisz się do mnie próbując choć na moment zasnąć, ale nie dasz rady. Twoje myśli będą się szarpać niespokojnie, i w końcu przyznasz przed sobą, że pragniesz znów położyć głowę na moich kolanach. Jeśli tylko ci pozwolę…
Jego suka
„Wypnij pupę” – usłyszała kiedy siedziała wygodnie w fotelu, zatopiona w ciekawej lekturze.
Reguły były jasne i jej obowiązkiem było przestrzeganie ich.
Jedna z zasad głosiła, że Master może kiedy zechce, ukarać ja dla własnej przyjemności. Dlatego, że on ma właśnie taką ochotę, a ona należy do niego. Tylko z tego powodu.
Doskonale wiedziała czego od niej oczekuje, jak chce ją mieć.
Podniosła się z fotela, odłożyła książkę i zaczęła się rozbierać. Rozpięła guziki bluzki, pozwoliła spódnicy opaść na podłogę i stanęła przed nim. Sięgnęła rękami za siebie i rozpięła biustonosz, drżącymi rękami zsunęła majtki. Chce ją mieć nagą.
„Otwórz usta” – padło kolejne polecenie, i jej usta wypełnił knebel w kształcie członka. Nie była w stanie wydać dźwięku.
Przechyliła się przez bok fotela wypinając pupę, długie włosy opadły na jej twarz. Podszedł do niej, chwycił je i związał niezgrabnie gumką na czubku głowy. Chciał widzieć ją dokładnie, każdy grymas, każdą łzę. Taką ją właśnie chce mieć, zdaną na jego łaskę, odsłoniętą, bezbronną.
Dotyka jej twarzy, głaska delikatnie po policzku, by w jednej chwili chwycić ją za włosy i uderzyć w twarz. Po chwili uderza z drugiej strony. I jeszcze raz.
Spogląda jej w oczy i wymierza kolejny policzek. Ręką sprawdza czy jest wilgotna, z zadowoleniem rozciera jej soki po gładko wydepilowanych wargach. Wyciera mokre palce o jej uda.
Własne podniecenie przypomina jej jak bardzo sama tego chce. Przypomina, że niezależnie od tego jak bardzo ona płacze w trakcie, nic nie dzieje się bez jej przyzwolenia.
On bierze do ręki drewnianą linijkę, zakupioną specjalnie na takie okazje. Przesuwa krawędzią linijki po mokrej cipce.
Uderza mocno, bez ostrzeżenia, bez rozgrzewki. Za moment znowu. Jeszcze raz i jeszcze raz. Pośladki szczypią, ból rozchodzi się falą. Nie daje chwili na złapanie oddechu, z całej siły żądli ponownie szybkimi seriami po kilka uderzeń.
Łzy płyną jej po twarzy ciurkiem.
Tempo i siła uderzeń zmienia się, jakby on zdecydował się jednak na rozgrzewkę.
Przenosi zainteresowanie na ociekającą sokami cipkę. Linijka spada rytmicznie raz po raz i w ciągu krótkiej chwili ciałem dziewczyny wstrząsają skurcze orgazmu.
On nie pozwala jej na chwilę wytchnienia i zaczyna pieścić opuchniętą cipkę. Robi to z rozmysłem, dobrze wiedząc, że tuż po orgazmie dotyk sprawia jej ból. Pomimo tego wsuwa palce w wilgotna dziurkę, drugą ręką szczypiąc czerwone pośladki. Wyciąga lśniące od soków palce i wymierza jeszcze kilka klapsów.
Ku własnemu zaskoczeniu, dziewczyna czuje, że jest znowu bliska orgazmu. Słyszy rozpinany rozporek i w jednej chwili mokra cipka zostaje dokładnie wypełniona kutasem. Ciasno, po brzegi, rozkosznie wypełniona. To wystarczy, żeby odpłynęła.
„Moja kochana suka” – dociera do niej jeszcze jak z zaświatów…
Czerwony
Następnego dnia, pierwszą rzeczą jaką zrobiłam po powrocie z pracy, było zebranie wszelkiej bielizny w kolorze różowym i spakowanie do worka. Zapamiętałam dobrze lekcje z wczoraj. Różowy może i jest ładny, ale mogę bez niego żyć.
Spakowany wcześniej worek wylądował w koszu na śmiecie, ja zaś udałam się do centrum handlowego uzupełnić zapasy bielizny.
W jednym sklepie na wystawie zobaczyłam ten czerwony gorset, był jak marzenie. Oczyma wyobraźni widziałam jak pięknie będzie opinał moje ciało. Wizyta w przymierzalni tylko potwierdziła te przypuszczenia. Do gorsetu dobrałam czerwone majtki, całość uzupełniłam czarnymi pończochami.
Pozostało mi jedynie sprawdzić Jego reakcje. Miałam wielką nadzieje, że tym razem Mu się spodoba.
Szczerze mówiąc, to nie mogłam doczekać się wieczora, żeby zaprezentować się w najnowszym nabytku.
Wyglądasz zajebiście! – rozpłynęłam się w samozachwycie słysząc pochwalę z Jego ust, i to wypowiedzianą z takim entuzjazmem.
Siedział w swoim fotelu, rozebrany, ze sterczącym członkiem. Widać było, że podoba Mu się to co widzi. Miałam na sobie czerwony gorset, krotką czarną skórzaną spódnicę, na nogach lakierowane szpilki. Kiedy koło tych szpilek wylądowała moja spódnica, z zadowoleniem spostrzegłam, że widok spodobał się jeszcze bardziej.
Za dobre sprawowanie zostaje się nagrodzonym, czyż nie? – powiedział, uśmiechając się zadowolony.
Kiwnęłam nieśmiało głową, wprost nie mogąc uwierzyć własnemu szczęściu. Nagroda, czeka mnie nagroda!
Nie ruszając się z fotela, wskazał, abym klęknęła przed nim. Wiedziałam dobrze czego ode mnie oczekuje. Główka sterczącego penisa błyszczała, naprężona, czekając na pieszczotę. Zaczęłam wodzić po nim językiem, wzdłuż, wokół żołędzi, wreszcie schodząc niżej, do jąder. Oddawałam się temu zajęciu jakby od tego miało zależeć moje życie, jakby Jego kutas był centrum wszechświata. W momencie kiedy poczułam smak Jego spermy w ustach, poczułam także satysfakcje, zadowolenie z siebie, które zmaterializowało się pod postacią powodzi w cipce.
Popatrzył na mnie, potarganą i, jak się okazało, z kroplami spermy na twarzy, którą roztarł na moich ustach jakby to był błyszczyk. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Sterczące zachęcająco sutki ocierały się o Jego tors. Gorset był tak wycięty, że dekolt raczej podtrzymywał piersi, eksponując je odkryte. Palcami jednej ręki zaczął szczypać mój sutek, drugą zaś mocno ściskać pośladki, które dzień wcześniej dokładnie wychłostał. Z cipki kapało, miedzy udami byłam zupełnie mokra.
Na cztery! – rozkazał, a ja natychmiast wykonałam polecenie, pamiętając o obiecanej nagrodzie. Uwielbiam być rżnięta od tylu, a On wie o tym doskonale. Sposób w jaki wchodzi wtedy…
Pieprzył mnie mocno trzymając za biodra. Kiedy pokój wypełniły moje jęki, zwolnił chcąc się ze mną podrażnić.
Proszeeee – wyjęczałam, ale to nic nie pomogło. Jego członek nadal poruszał się nieznośnie powoli. Wiedział, jak bardzo tego chcę i robił to specjalnie. Bawienie się w ten sposób sprawiało Mu niekłamaną przyjemność.
Po wyjęczanym którymś z kolei „błagam” twardy członek wreszcie zaczął energiczniej się poruszać. Wsuwał go głęboko, mocnymi pchnięciami przywołując orgazm.
Orgazm, który był jak erupcja wulkanu w podbrzuszu, przyjemność rozchodząca się po wszystkich komórkach ciała.
Jeden z kilku tej nocy…
Różowy
Ściągnij spódnicę – padło polecenie, które natychmiast wykonałam i delikatny materiał znalazł się u mych stóp. Teraz jedynie mikroskopijne stringi dzieliły mnie od Niego.
Co jest, kurwa?! – wykrzyknął.
Stojąc tyłem do Niego usłyszałam jak podnosi się z fotela i rusza w moim kierunku.
Zamarłam. On nigdy podczas naszych sesji nie ruszał się z fotela. Siedział jak widz w teatrze i oglądał spektakl przygotowany specjalnie z Jego życzeniem. Ale nigdy nie ruszał się z fotela. Chyba, że stało się coś strasznego i nieprzewidzianego. Tak jak teraz.
Wciągnęłam ze świstem powietrze, kiedy brutalnie chwycił mnie za tyłek i rozwarł moje pośladki szeroko.
Dlaczego masz na sobie różowe majtki? – padło pytanie.
O nie! Kompletnie zapomniałam! Śpiesząc się do Niego, a jechałam prosto z pracy, nie miałam już czasu, żeby wstąpić do siebie i się przebrać. Byłam bardziej przejęta godziną i tym, żeby absolutnie się nie spóźnić, niż różowymi majtkami. On przywiązywał ogromną wagę do punktualności. Jeśli spóźniłabym się bodaj minutę, nawet nie zawracałby sobie głowy, żeby mi otworzyć drzwi. Musiałam być czas.
Czułam się cholernie głupio, wiedząc że znowu z czymś zawaliłam. Naprawdę starałam się, żeby był ze mnie zadowolony, ostatnio sprawowałam się wręcz wzorowo… aż do dzisiaj.
Wyszedł z pokoju, zostawiając mnie w nim zamarłą z przerażenia, otoczoną wwiercającą się uszy ciszą. Stałam na środku, nie mając odwagi ruszyć się ani o centymetr. Kiedy ostatnim razem w podobnej sytuacji odważyła się odwrócić, zostałam „zawieszona”. Zawieszona w obowiązkach suki. Kara owa polegała na tym, że nie dotknął mnie, ani się do mnie nie odezwał przez dwa dni. Zostać odstawioną na 48 godzin od Jego męskości to była prawdziwa tortura i za nic nie chciałam przechodzić jej ponownie.
Zaczęłam się zastanawiać, jaką formę przybierze kara tym razem. Bo to, że kara będzie, było przecież pewne. Wiedziałam, że zasłużyłam. Może nie będzie tak źle… – myślałam.
Może właśnie szuka jakiejś nowej zabawki, czegoś czego się nie spodziewam.
Na pewno nie będzie to pejcz, bo tego użył ostatnio. Nie zdarzyło mu się użyć dwa razy z rzędu tej samej rzeczy. Może ten nowy wibrator? Wiem przecież jak bardzo lubi rżnąc mnie w tyłek, kiedy w mojej cipce pracuje wibrator.
Spojrzałam na wiszący na ścianie zegar, szczęśliwie znajdujący się w zasięgu mojego wzroku. Była dokładnie jedenasta. Miałam nadzieje, że nie będę musiała tak stać do rana.
Piętnaście minut po północy usłyszałam zbliżające się kroki i nim miałam czas pomyśleć, poczułam Jego tuż za sobą i jednocześnie jakiś chłodny przedmiot na pośladku. Nie byłam w stanie odgadnąć co to mogło być, ale nie było mi dane zastanawiać się nad tym długo, bo zamarłam, widząc w Jego rękach ostre nożyczki, a na twarzy złowieszczy uśmiech.
Przeciął cienki pasek różowego materiału moich majtek, najpierw z jednej strony, za chwile z drugiej i rzucił nożyczki na podłogę.
Stringi nadal miałam na sobie, a raczej ich pozostałości trzymające się jakoś między zaciśniętymi udami. Chwycił pozostałości majtek i wyciągnął je powoli. Sposób w jaki ocierały się o wilgotną kobiecość był wyjątkowo przyjemny.
Odwróć się – padło polecenie. W swoich długich palcach trzymał pocięte stringi, jakby to było coś obrzydliwego bądź wzbudzającego odrazę.
Wiesz, że nienawidzę różowego koloru. Różowe ubrania są dla małych głupiutkich dziewczynek. Mówiłem ci kilkakrotnie, że nie chcę widzieć na tobie nic w tym kolorze – mówił to powoli, cedząc każde słowo.
Otwórz szeroko – rozkazał, a ja posłusznie otworzyłam usta, w które wepchnął moje zwinięte majtki.
Rozłożył się wygodnie na fotelu, nagi, ze sterczącym twardym członkiem.
Mnie wcale wygodnie nie było, czując smak własnej cipki wypełniający usta za sprawa wepchniętych tam majtek. Zdecydowanie nie było mi wygodnie.
On zaś wyglądał jak król na tronie. Czułam się jak służąca czekająca aż padnie kolejne polecenie.
Ty naprawdę uwielbiasz nosić różowy kolor – bardziej stwierdził niż zapytał.
Nie będąc pewna, czy mam udzielić odpowiedzi i czy to jest pytanie, przełknęłam jedynie głośno ślinę.
Najwidoczniej nie oczekując ode mnie żadnej odpowiedzi, kontynuował – Jedyny odcień różowego jaki możesz nosić, to różowy odcień twojej dupy po tym jak cię porządnie zleję – to mówiąc, kiwnął na mnie wskazującym palcem, chcąc żebym podeszła.
Z pod fotela na którym siedział, wyciągnął ratanową trzcinkę, zdecydowanie nie będącą moim ulubionym narzędziem do wymierzania kary. Tylko, że to co ja lubię, było w tym momencie najmniej ważne.
Odwróć się i złap rękami za kostki – padło kolejne polecenie.
Przyjęłam żądaną pozycję, czując jak robię się coraz bardziej mokra.
Na sile pierwszego uderzenia byłam kompletnie nie przygotowana. Wiedziałam już, że jest na mnie naprawdę zły. Mimo iż sądziłam, że to niemożliwe, każde następne uderzenie było jeszcze mocniejsze. Cipka zaczęła pulsować z podniecenia, marząc aby zrobił z niej użytek.
Kiedy lanie się skończyło, rzucił trzcinkę na podłogę i zapadła niepokojąca cisza. Z niecierpliwością i bardziej czerwonym niż różowym tyłkiem, oczekiwałam na ciąg dalszy. Usłyszałam za plecami trzask aparatu fotograficznego, to On zrobił moim biednym pośladkom zdjęcie na pamiątkę.
Podejdź i usiądź mi na kolanach – powiedział.
Mój tyłek płoną żywym ogniem, i przyznaję, ten rodzaj różowego był zdecydowanie lepszy niż poprzedni.
Możesz wypluć to co masz w ustach – nareszcie pozwolił.
Jeśli jeszcze raz zdarzy ci się wystąpić przede mną w czymkolwiek różowym, to będziesz musiała pożegnać się z moim kutasem na jakiś czas. Może nawet na dosyć długo. Zrozumiałaś? – kiwnęłam głową dobrze wiedząc, że On ma pełną świadomość tego, jakim przerażeniem napawa mnie wizja utraty Jego kutasa.
Uznając lekcję za skończoną, chwycił moje płonące pośladki i przyciągnął do siebie, popychając, żebym na nim usiadła. Wsunął się głęboko w kapiącą z nadmiaru soków cipkę, a ja zaczęłam go ujeżdżać. Obolała pupa ocierała się o Jego uda, co dodatkowo zwiększało przyjemność. Podnosiłam się i opadałam, będąc z każdym ruchem coraz bliższa orgazmu. Podnosiłam się i opadałam…