Pieprz i wanilia

 
 Fare l’amore, fare il’sesso

 

Zmęczona, bardzo zmęczona.

Obolała, jakże przyjemnie obolała.

Wypieszczona. Palcami, językiem, twardym członkiem.

48 godzin tego, co włoski kochanek sadysta zwykł określać fare l’amore. Mężczyzna z innego życia, który nauczył mnie, jak miłość wyglądać nie powinna.

Fare l’amore, fare il’sesso.

Mocno, zwierzęco, jak w transie.

Półprzymknięte powieki, w ich szparkach widać jedynie białka.

Jak szamanka w ekstazie.

Z ust wypływa już nie szept, nie jęk, a zdławiony krzyk. Zduszony brutalnym pocałunkiem.

Rozkosz wykrzyczana wprost w Jego usta.

Cipka tak szczęśliwa, że myśli iż umarła i oto właśnie trafiła do nieba.

Wprost do cipkowego raju.

 

 

Dwie strony analu

Wywlókł ją z klubu wściekły. Gówniara – myślał – tanimi sztuczkami próbowała wzbudzić we mnie zazdrość. Już ja ją nauczę. Tylko przyjedziemy do domu.

Włoski kochanek był naprawdę wściekły. Wychowany w kulcie macho, nawet nie przypuszczał, ze jakaś siksa z zaścianka Europy będzie go wodziła za nos. Przecież był od niej dziesięć lat starszy. Postanowił jej naprawdę dać nauczkę i pokazać kto jest kim w tym układzie.

Otworzył drzwi do mieszkania i wepchnął ją do środka. Zaciskając mocno rękę na jej ramieniu, zaprowadził do sypialni i pchnął na łóżko. Wcale nie miał zamiaru być delikatny, wręcz przeciwnie. Chciał, żeby zapamiętała go na długo.

Zdarł z niej majtki, zostala w króciutkiej sukience na ramiaczkach. Nie probowala się bronic, wiedziala, ze to go tylko bardziej zezlosci. Twardym czlonkiem staral się wbic w jej pupe. Zacisniete ze strachu miesnie zwiaracza nie chcialy go wpuscic. Siegnal po balsam do ciala stojacy na nocnym stoliku, bynajmniej nie po to, aby zapewnic jej jakikolwiek komfort. Jej wygoda zupelnie go nie obchodzila, chciał z premedytacja zadac ból. Wcisnął spora ilość balsamu wprost w zaciśniętą dziurkę i ponowił próbę. Tym razem wsunął się, choć nie bez problemu. Czul przyjemną ciasność nie przyzwyczajonej do takich zabaw pupy. Zduszone piski i krzyki dziewczyny tylko go nakręcały bardziej.

Dla niej to był pierwszy raz, nigdy wcześniej nie próbowała seksu analnego i już wiedziała, że nigdy więcej dobrowolnie nie spróbuje.

Była bardzo mokra. Od dłuższej chwili pieścił jej piersi, drażnił językiem nabrzmiałe ziarenko łechtaczki, wsuwał palce w kąpiąca sokami cipkę. Kiedy zaczął rozcierać wypływającą z rozochoconej kobiecości wilgoć wokół zaciśniętej gwiazdki drugiej dziurki, zorientowała się, dokąd to wszystko zmierza. Wyszeptała mało przekonująco, ze nie chce, nie tym razem, ale jej własne ciało zdawało się być innego zdania. Bala się.

Kiedy jednak poprosił ją, żeby wypięła dla niego pupę, obiecując, ze będzie nadzwyczaj delikatny, powiedziała sobie, ze przecież nie ma nic do stracenia.

Przyjęła pozycje z pupą w górze, wcisnęła twarz w poduszkę. Poczuła chłód środka nawilżającego, rozprowadzanego palcem po zaciśniętym ze strachu zwieraczu. Następnie ten palec wsunął się odrobinę, wysunął i wsunął ponownie trochę głębiej. Po chwili mężczyzna dołożył jeszcze trochę nawilżacza, znów delikatnie wprowadził do dziurki, kapnął tez kilka kropel na główkę członka. Głaskając i pieszcząc chętne ciało, które odrzucając na bok obawy, a przecież było ich niemało, przyjęło pełną oddania pozycje.

Całkowicie oddala się w jego ręce, zaufała. Poczuł jak zamarła w chwili, gdy zaczął napierać twardym członkiem na ściśnięte mięsnie odbytu. Jedna ręką pieścił jej podniecona cipkę, zaś druga trzymał twarda męskość w odpowiedniej pozycji, posuwając się milimetr po milimetrze w głąb krainy rozkoszy. W chwili, gdy pokonał obręcz zaciśniętych mięsni, ten ostatni odcinek który blokował dostęp do analnej krainy rozkoszy, poczuł mile zaskoczony intensywne skurcze orgazmu prężącej się pod nim kobiety. Jednocześnie ona sama zaskoczona reakcja swojego ciała, rozluźniła się, zaczynając odczuwać coraz większą przyjemność. Nie minęło dużo czasu, i pokój wypełniły jej przepełnione rozkoszą jęki, idealnie zsynchronizowane z ochoczym prężeniem wypiętej pupy, aby zagwarantować sobie maksymalna przyjemność.

Ochhh… cudowne…mmmm…tak ciasno…aaaa… już czuje kolejny orgazm…ummm, jak ja uwielbiam być rżnięta w tyłek…oooo…taaak…dlaczego nie odkryłam tego wcześniej

Galopada myśli wypełniła jej umysł, podczas gdy mężczyzna wypełnił jej pupę nasieniem.

 

 

Seks analny jedni uwielbiają, innym na sama myśl robi się niedobrze.

Zwolennicy, szczególnie męska część twierdzi, ze tego uczucia nie da się z niczym porównać, tej specyficznej ciasnosci. Niektórym sama myśl, ze kobieta oddaje im się w ten sposób zapewnia kilkakrotnie mocniejszy orgazm. Świadomość łamania pewnego tabu, przekraczania granic podnieca.

U niejednej białogłowy stymulacja analna gwarantuje orgazm wielokrotny. Są tez takie, które uwielbiają mieć wypełnione oba otworki, niekoniecznie zapraszając do sypialni tego trzeciego. Wystarczy wibrator i pełen ochoty mężczyzna i można wznieść się na szczyt wielokrotnie.

Oczywiście są i tacy, którzy na sama myśl o takim seksie mają odruch wymiotny. No ale przecież wszyscy wiemy, ze nie każdy musi lubić to samo. Tak jak nie wszyscy uwielbiają anal, tak nie wszyscy zajadają się budyniem waniliowym.

I jest to najzupełniej normalne.

Tak jak każdy kij ma dwa końce, tak i seks analny ma dwie strony. Zresztą, czytaliście początek, więc już to wiecie.

 

 

Delikatnie czy na ostro?

„Kobieta podoba się literatura i sztuka, w których zawarte są związki uczuciowe, romantyzm i miłość. Generalnie rzecz biorąc, kobiety nie są zainteresowane pornografią. Dla kobiet taki rodzaj podejścia do seksu jest zbyt brutalny”

H. Montgomery Hyde – Historia pornografii

Czy my rzeczywiście lubimy tak delikatnie?

Gdybym mogła wybrać sobie, tak jak potrawę z karty dań…

Wybrałabym na ostro, do utraty tchu. Tak, bym łapała powietrze jak wyciągnięta z wody ryba. Bym czuła to dziwne mrowienie w dole brzucha jeszcze długo po…

5 myśli nt. „Pieprz i wanilia

  1. „Mocno, zwierzęco, jak w transie.
    Półprzymknięte powieki, w ich szparkach widać jedynie białka.
    Jak szamanka w ekstazie.”
    :O Myślałam, że tylko ja tak mam i już zaczynałam się bać, że jest ze mną coś nie w porządku…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.